środa, 24 października 2012

Klątwa Fenrica

Witajcie po raz czwarty. Dziś, nie przedłużając, mam dla Was historię pewnej klątwy. I to historię, która ma (Dobra, miała, bo postać z tym fenomenem związaną już pożegnaliśmy) spory wpływ na obecne odcinki DW. Brzmi tajemniczo? I bardzo dobrze :)


THE CURSE OF FENRIC
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Ace
WRÓG: Fenric, Pradawny


DOROTKA Z KRAINY OZ
Nie mogłem się powstrzymać od takiego zatytułowania akapitu, bo (według poza-serialowych źródeł) pełne imię i nazwisko Ace brzmi Dorothy Gale McShane, Dorothy Gale to z kolei bohaterka „Czarnoksiężnika z Oz” porwana przez tornado do magicznej krainy, a sama Ace w niemal identyczny sposób znalazła się w kosmosie, (O czym od dzieciństwa marzyła) gdzie po pewnym czasie spotkała Doktora. Od razu widać, że coś nie gra, prawda? Kosmiczny wicher porywający przypadkowo akurat tę jedną Ziemiankę, która nie chciałaby wrócić? Ale to było wcześniej, natomiast w omawianym tu odcinku naszą Dorotkę spotyka inna niespodzianka: gdy razem z Doktorem przenosi się do 1943 roku, pewna kobieta prosi ją o popilnowanie przez chwilkę jej kilkumiesięcznego dziecka, co ta zresztą czyni. Przy czym potem dowiaduje się, że za kilkanaście (w porywach do kilkudziesięciu, nie wiem dokładnie) lat ów osesek będzie jej znienawidzoną matką. A najgorsze dopiero przed nią...

„ULUBIENIEC BOGÓW, STRATEG...”
- śpiewał kiedyś Jacek Kaczmarski. Wprawdzie ani Fenric, ani Doktor nie są ulubieńcami bogów (Choć znowuż obaj należą do gatunków tak potężnych, że jakiś tam boski pierwiastek może i mają...) ale stratedzy z nich prima sort. Cała bowiem główna oś tej opowieści to skomplikowana gra (Coś jak żywe szachy, tylko obaj gracze na potęgę oszukują, a figury same z siebie zmieniają swoje właściwości) miedzy nimi dwoma. A i Ace była w stanie nieźle ruszyć swoim blond łebkiem, i rozwiązać łamigłówkę, nazwijmy ją, anty-fenricową, przy czym właśnie po to czarny charakter tej opowieści wplątał ją w całą kabałę (Przepraszam moją koleżankę z ogólniaka o tym nazwisku) Podsumowując rozgrywkę stwierdzam, że jako rasowy gracz, Fenric przewidział ze trzy ruchy naprzód. Ale Doktor pięć :) 
                                                                                                     

PSYCHIKALIA
Bardzo koncentruję się na postaci Ace, i sorry za to, ale po prostu jest ona w tej historii niezwykle ważna! Przez cztery epizody „Klątwy...” ładnie pokazano stopniowe pogarszanie stanu jej psychiki przez ciągłe, niewesołe dla niej, zwroty akcji, zakończone efektownym „złamaniem” dziewuszki, poniekąd także przez Doktora. W bardzo dobrze zagranej zarówno przez Sophie Aldred, jak i Sylvestra McCoya scenie niemal namacalnie czujemy, jak w szybki, i prosty sposób Władca Czasu doprowadza postać towarzyszki do granicy wytrzymałości emocjonalnej. Jeszcze moment oczekiwania, i jej nerwy po prostu się poddają. Mistrzostwo. Zarówno aktorskie, jak i scenariuszowe. Swoją drogą podwójne brawa dla pana Sylvestra - nie jestem aktorem, ale wyobrażam sobie, że dosyć trudnym może być zagranie postaci, która „gra”, w najlepszym tego słowa znaczeniu, kogoś jeszcze innego. („Zwyczajny”, tzn. pozytywny Doktor dla dobra własnego planu przybiera charakter kogoś, przy kim Mistrz jest istnym aniołkiem)

TECHNIKALIA
Pod względem technicznym nie mam do odcinka zastrzeżeń. Fenric i Pradawny, a także pomniejsze monstra, wyglądają odpowiednio upiornie, efekty ich działań ukazano w dobry, plastyczny sposób, (Z wskazaniem na wyłaniające się z wody kreatury) i nawet to, że Ace w tej opowieści w przeciwieństwie do innych, wygląda po prostu brzydko, wyjaśniono miedzy wierszami jej chęcią wtopienia się w epokę (Druga wojna światowa, przypominam)


POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

 Na plus:                                                      Do bani:
- Wszyściuchno jak leci                               - Tu nic nie jest do bani, to era Siódmego Doktora!



Myśleliście, że już koniec? Nie ma tak dobrze! :)

PUENTA
Odcinek stworzono w roku 1989. Przenieśmy się więc z niego do czasów całkiem bliskich chwili obecnej. Doktor biega w muszce i fezie, a Ace jest od dawna whoniwersowską wersją Lymana z komiksów o Garfieldzie*. Pewien scenarzysta (Mówicie co chcecie, lepszy od RTD!) kopiuje całkiem dużo z życiorysu wspominanej już towarzyszki, wkłada owe fragmenty wydarzeń w nowe ramki, a potem autorsko dorzuca opcję „Zakochany pantoflarz z monopolem na umieranie”. I bum! Tak powstają państwo Pond.

* Postać Lymana w pewnym momencie istnienia komiksu po prostu przestała się pojawiać, a jej zniknięcia nie wyjaśniono.

5 komentarzy:

  1. Hej! Jak widzisz, kolejna osoba z forum się pojawia.
    Czyli patrząc na puentę, Mofcio skopiował Pondów?! a to ci szuja! Daleków nasłać na... ekhem. Wystarczy. :)
    Jak długie są te epizody?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cześć, dzięki za komentarz. Co do długości, to pojedynczy odcinek ma 25 minut (Z wyjątkiem części odcinków Szóstego Doktora - te są 45-minutowe) Pojedyncza historia opatrzona tytułem to najczęściej 4-5 odcinków. (Ten omawiany tutaj ma cztery)
      Co do Pondów, to Moffat ściągnął z życiorysu Ace mnóstwo rzeczy, które potem zaaplikował Amy - obie z winy kosmity były w dzieciństwie uznawane za pomylone, (Ace - Fenric, Amy - Doktor) obie były pionkami w rękach wroga Doktora, (Ace - Fenric, Amy - madame Kovarian) obie doświadczyły timy-wimmy-wobbly, (Ace - jej matka, Amy - jej córka River) obie musiały stracić wiarę w pomoc Doktora co umożliwiało danie łupnia kosmicie (Ace - ponownie Fenric, Amy - Minotaur) Rory to, jak już wspomniałem, autorski pomysł Moffa :)

      Usuń
    2. Ło żesz, a to nieźle zlampił.
      Obejrzę na święta, jak nie zapomnę ;D

      Usuń
    3. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
    4. Widzisz, Capitano, zawsze znajdzie się ktoś, kogo zaskoczysz tymi nowinkami ;)

      Odcinek, wychodzi na to, bardziej wyjątkowy niż inne, chyba też trzeba zacząć o nim myśleć.

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)