środa, 10 października 2012

Wojownicy z głębin



Cześć, i czołem, kochani. Oto przed Wami pierwsza z moich recenzji klasycznych odcinków DW. W tym tygodniu zapraszam w głąb oceanu, na spotkanie z Syluranami, i ich siostrzaną rasą zwaną Diabły Morskie. Na wyprawę do podmorskiej bazy trapionej politycznym spiskiem. Gdzie nie wszyscy będą w stanie przeżyć, i gdzie konieczne będzie podjęcie trudnych decyzji

WARRIORS OF THE DEEP 
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Tegan Jovanka,Vislor Turlough
WRÓG: Diabły Morskie, Sylurianie, ludzcy opozycjoniści

  
HISTORIA JEST NAUCZYCIELKĄ ŻYCIA...
Najwyraźniej owo, nieco wyświechtane, zdanie przyświecało Doktorowi na początku tej przygody, gdyż wycieczkę w czasy istnienia Morskiej Bazy nr 4 motywował chęcią zaprezentowania Tegan historii ludzkości. To nic, że z punktu widzenia dziewczyny była to nie historia, a przyszłość, Władcy Czasu najwyraźniej też strzelają czasem gafy :) Tak czy siak, z pewnością nie miał pojęcia, co go tam spotka. Jesteście ciekawi, co? Głupie pytanie, wiem, że jesteście :) Na razie zdradzę tyle: to, że Doktor niemal się utopił, było tylko preludium.


...A POLITYKA TO CÓRA KORYNTU
Wydawać by się mogło, że połączone siły Morskich Diabłów i Sylurian to wystarczające zagrożenie dla wspomnianej bazy. A guzik prawda, wśród członków jej załogi znajdują się szpiedzy, i sabotażyści, opłacani przez opozycyjną siłę polityczną. Może nie pałają miłością do gadzich najeźdźców, ale co zrobią, gdy przyjdzie im wybierać między jednymi wrogami, a drugimi? Co zrobi Doktor znający Sylurian nie tylko od złe, ale też i od dobrej strony? Prostemu podziałowi na dobro, i zło dodano tu pikanterii: są „dobrzy”, „źli”, i „bardziej źli”. A  zarówno „źli”, jak i „bardziej źli” otrzymają nawet szansę dołączenia do jednej z pozostałych stron konfliktu celem pokonania tej ostatniej. Rozgrywka jest zawiła...

BLASKI...
Może rozwodzenie się nad stronami technicznymi mija się nieco z celem, gdyż, ponieważ, bo w roku 1984 (Kiedy to ów odcinek powstał) wygląd Sylurian i ich „kuzynów” trzymał poziom. Bez sensu byłoby więc krytykowanie z dzisiejszego punktu widzenia. Jedno, czego się uczepię to wypustka na głowie każdego z przedstawicieli homo reptilia świecąca, gdy jej właściciel się odzywa. Istnienie owej wynikało z faktu, iż maski ówczesnych Sylurian nie miały ruchomych części – w tym ust. Dlatego twórcy wyposażyli nasze jaszczury we wspomniane lampki, i dzięki nim widz wiedział, który Sylurianin aktualnie zabiera głos. Moim jednak zdaniem chytrze stosując najazdy kamery i zbliżenia można było wskazać „mówcę” bez dodatkowego „oświetlenia”. Cóż, twórcy uważali chyba inaczej :) Bezsprzecznie natomiast należy im się pochwała za wymyślenie Myrki – wielkiego, czworonożnego stwora oblężniczego. (Mi osobiście bardzo przypominającego „swojskiego” bazyliszka) Doktor miał z nim niełatwe starcie.

...I CIENIE (NIE MYLIĆ Z WADAMI!)
Przyznać trzeba, że w tej przygodzie dobrze zadbano o rozwój postaci Vislora. Z jednej strony jest już dobry, i nie ma zamiaru znowu próbować zabić Doktora, (Jak w odcinkach składających się na trylogię Czarnego Strażnika) ale do anioła mu daleko. Nadal patrzy na Ziemian z góry, mrucząc pod nosem „Phew. Earthlings”, ale na stronę wroga nie przejdzie. Widząc Doktora w sytuacji bez wyjścia nie czuje oporu przed porzuceniem go, ale ostatecznie trwa przy nim, i przy Tegan. A właśnie, Tegan! Niemal od jej pojawienia się w serialu zauważyć możemy, że to postać z krwi i kości, bez choćby krztyny wyidealizowania. W niniejszym epizodzie to się nie zmieniło, i nadal mamy do czynienia z dziewczyną dzielną, ale do granic, że tak to ujmę :) Lojalną, i odważną, ale czasem potrzebującą odrobiny motywacji, czy psychicznego wsparcia („Brave heart, Tegan”, jak w takich chwilach zwykł mawiać Doktor)

„MUSIAŁ BYĆ INNY SPOSÓB”
- stwierdza na końcu tej historii Doktor, przytłoczony nieco konsekwencjami własnej, związanej tak z Sylurianami, jak i ludźmi obu „frakcji” decyzji. Osobiście raczej w to wątpię, ale kto wie? Tak czy siak zakończenie, nie można powiedzieć, że złe, ale jednak dosyć relatywne moralnie, i okraszone „łapiącym doła” Doktorem robi wrażenie. Gorąco polecam.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA:

Na plus:                                                                                  Do bani:
- Klimat atakowanej, podwodnej bazy                                        - Lampki na syluriańskich głowach
- Dobry, ale nie krystaliczny Vislor, i ludzka Tegan
- Myrka :)
- Zakończenie nie do końca jak z bajki

GDZIE OBEJRZEĆ?

 
 

1 komentarz:

  1. Jak ty to opowiadasz! :D Spoilerów nie przybywa, a chęci na obejrzenie - i owszem!

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)