środa, 19 grudnia 2012

Trylogia Exo-Przestrzeni, część druga: Stadium Rozkładu

Cześć. Dzisiaj druga część trylogii Exo-Przestrzeni, tym razem w klimatach związanych z pewnymi latającymi ssakami. Zapraszam :)

STATE OF DECAY
DOKTOR: Czwarty Doktor
TOWARZYSZE: Romana II
WRÓG: Trójka Która Włada

KLIMATYCZNOŚCI I SPRZECZNOŚCI
Historię otwiera może nie grzesząca oryginalnością, ale klimatyczna scena, w której to dziwaczna para królewska, i ich zausznik wybierają sobie jednego z prostych wieśniaków do tajemniczego obrzędu. Tymczasem Tardis zbliża się do nieznanej planety, na której Doktor, i Romana mają nadzieję znaleźć coś, lub kogoś pomocnego w wydostaniu się z Exo-Przestrzeni. K-9 podaje jednak dziwaczne odczyty: na globie znaleźć można bardzo zaawansowaną technologię, jednak mieszkańcy są prymitywni. Oczywiste więc, że trzeba to zbadać :)

PRAWDA O PLANECIE
Jest w tej przygodzie taki fragment, gdzie tubylcy z pomocą Doktora i Romany odkrywają dane, z których wynika, iż piloci rozbitego onegdaj na ich planecie statku wyglądają łudząco podobnie do ciemiężących ich monarchów. Momentalnie skojarzyło mi się to z książką „Cała prawda o planecie Ksi” Janusza Zajdla. (Genialny polski pisarz science-fiction, któremu uwielbiany Stanisław Lem może kapciuszki pucować) Ostatecznie historia obrała jednak inny kierunek, i naszych Władców Czasu czekał...

...WIECZÓR Z WAMPIREM
To oczywiście tytuł emitowanego wiele lat temu programu Wojciecha Jagielskiego. Ma się rozumieć Doktor, i Romana nie natykają się na żadnego sympatycznego showmana, tylko na prawdziwych krwiopijców, i to nie w znaczeniu metaforycznym. W pierwszej chwili mnie to nie ucieszyło, gdyż, ponieważ, bo wampiry od zawsze uznawałem, i uznaję za passe, (A już zwłaszcza od czasu pojawienia się pewnej książki o nich, uwielbianej przez niewyżyte nastolatki) ale tu na szczęście problemu nie ma. Jak na wampiry, te stwory są może mało „wampiryczne”, ale w roli wrogów Doktora sprawdzają się kapitalnie: są odpowiednio mroczne, i „zepsute”, oraz, naturalnie, chcą wydostać swojego, uwięzionego pod ziemią, pana. Klasyka w znakomitej postaci :)

METODA „NA MCGYVERA”
Przyznam, że sposób, w jaki Doktor wykorzystał rakietę do zabicia wampira-giganta (A wampiry we Whoniwersum są niezniszczalne, za wyjątkiem pojedynczego słabego punktu) zrobił na mnie wrażenie nietuzinkowością, choć był też stosunkowo prosty. Zresztą - czego Gallifreyczyk nasz ulubiony w tej przygodzie nie wyczyniał? Rozwiązywał tajemnice, wszczynał rewolucje, by chwilę potem przywódcą buntowników mianować wiernego K-9, oraz komplementował Romanę (Której naprawdę ładnie było wtedy z uśmiechem) Jeśli podczas tej historii czegoś mi w jego wykonaniu brakowało, to chyba częstowania żelkami :)

PODZIEL SIĘ ZMARTWIENIEM
Wiem, wiem, monotematyczny się robię, ale kolejny raz pisać muszę o tępocie Adrica.* Tym razem postanowił zyskać nieśmiertelność, stając się wampirem. (Niby to nie był jego pomysł, ale się nie opierał) I dzięki niemu Romana omal nie zginęła. Liczyłem, że tym razem nie dostanie ona łatki „damy w opałach”, a tu masz. Dzięki, ci, młody, ogromne dzięki!

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA
Na plus:                                                                                              Do bani:
- Fajni wrogowie                                                                                - Tradycyjnie już Adric
- Klimat
- Wielozadaniowy Doktor, ładnie się uśmiechająca Romana, i K9

*W tej przygodzie nie wliczałem go jeszcze do towarzyszy Doktora, gdyż był raczej pasażerem na gapę, a nie członkiem „załogi”

2 komentarze:

  1. Ojeeeej, zmieniłeś logo :D <radocha> Co prawda nie mogę dopatrzeć, kto to może być, tak że i związku z naszym kochanym serialem upatrzyć nie mogę, ale jak mówiłam - to jest TWOJE WŁASNE logo, a nie jakieś tam blogerowe!
    I dział "Czy wiesz, że..." również bardzo cwany, podoba mi się, zwłaszcza, że o tym pierwszym nie wiedziałam. Ale zaraz - nie jako pierwszy założył fez i krzyczał "Geronimo"? Ale to mowa o dwóch różnych osobach (jedna krzyczała, druga nosiła fez), czy..?

    Wracając do tematu - no nie, znowu Adric dał plamę XD Widzę, że mamy podobne podejście do Wampirów - to co się z nimi teraz medialnie wyczynia... Ale trzeba pamiętać, że w latach siedemdziesiątych nie były jeszcze przereklamowane.

    A taki jeszcze drobiazg - potwierdza się reguła, że widocznie mam monopol na pisanie nazwiska "MacGyver" bez literówek. Choć byłeś blisko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnośnie "Czy wiesz, że...": była towarzyszka, która raz nosiła fez, a raz zakrzyknęła "Geronimo", a było też wcielenie Doktora które przez chwilę miało na głowie ten rodzaj nakrycia :)

      Fakt, skopałem pisownię "MacGyvera", kajam się jak kajak :)

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)