środa, 12 grudnia 2012

Trylogia Exo-Przestrzeni, część pierwsza: Pełne Koło


Witajcie. Dzisiejszy wpis stanowi pierwszą część recenzji jednej z sag, a konkretniej – trylogii Exo-Przestrzeni. („Exo-Space”, lub po prostu „E-Space”) Jako ciekawostkę dodam, że miałem dziką ochotę jako pierwszą sagą zająć się nieco nietypową „Wojna domową Daleków”, ale konieczność przetłumaczenia tytułu jednej z części, gdzie pada słowo „Ressurection” mogłaby mnie narazić na konsekwencje ze względu na pewien akt prawny, więc...
Tak, czy siak Exo-Przestrzeń :-)

FULL CIRCLE
DOKTOR: Czwarty Doktor
TOWARZYSZE: Romana II
WRÓG: Bagienne stwory

NA GIGANCIE
Przygody Doktora uzależniają. Z tym zapewne zgodzi się każdy, kto całkiem sporo swego czasu poświęcił na oglądanie/czytanie/słuchanie ich. Ale czy wiecie, że co najmniej kilka postaci z doktorowego uniwersum tez zdaje się stawać uzależnionymi od harców po kosmosie na pokładzie niebieskiej budki? Romana to modelowy przykład. Gdy ją poznaliśmy, bez szemrania wysłuchała rozkazu Lorda Prezydenta (Właściwie to kogoś, kto go udawał, ale wtedy tego nie wiedziała) nakazującego jej pomóc Doktorowi w jego misji skompletowania Klucza Do Czasu, a na początku tu omawianej historii, gdy wydano jej polecenie powrotu na Gallifrey posłuszeństwo gdzieś znikło :) Nie, żeby to miało znaczenie, skoro niedługo potem nasi bohaterowie wpadli w inny wymiar, ale fakt jest faktem.

EWOLUCJA (NIEZUPEŁNIE) WEDŁUG DARVINA
Sprawą kluczową dla tej przygody jest...tak tak, ewolucja. Oczywiście jej wątek jest zdrowo pokręcony, jak na Whoniwersum przystało, (Istoty niby ewoluują, ale pod względem inteligencji jakby...wolniej) i wiąże się z potężnym zwrotem akcji. Jakim? W dużym skrócie opierającym się na tym, kto w kogo wyewoluował. Nie chcę spoilerować, bo już sam tytuł jest spoilerem. Przejdźmy więc do innych kwestii. 

THE SECRET FILES
Tak brzmiał podtytuł starej gierki platformowej, w którą w dzieciństwie pocinałem, a w przypadku recenzowanej tu przygody Doktora chodzi o informacje pozostawione spotkanej przez niego rasie Alzarian jakoby przez ich przodków. Nikogo chyba nie zdziwi fakt, jeśli powiem, że przywódca tych pierwszych nie pozwalał nikomu na dostęp do owych danych? :) A że on sam, i wszyscy jego następcy byli tumanami większymi, niż ród Pendragonów z „Przygód Merlina”, nie byli w stanie wyłapać dwóch rzeczy: kim faktycznie ich przodkowie byli, oraz tego, czemu nie udaje im się naprawić statku kosmicznego, w którym mieszkają, i którym planują dać ze swojej planety dyla z uwagi na nadchodzące, cykliczne zjawisko mające jakoby utrudnić im obronę przed nękającymi ich bagiennymi potworami. Tak swoją drogą głupota Alzarian jest chyba cechą ich gatunku - debiutujący w tej przygodzie Adric jest przedstawicielem tej właśnie rasy.


DRAMATIS PERSONAE
Jeśli chodzi o Adrica, to przyznam, że w porównaniu z jego wyczynami w następnych przygodach, tu jeszcze nie jest aż takim tumanem. Owszem, pakuje się w niepotrzebne tarapaty, ale raczej takie, jakie można wybaczyć dzieciakowi w jego wieku: nieostrożne działanie, zbytnia buńczuczność, itp. Nic szczególnego. Romana z kolei jak zazwyczaj (Choć już nie na tak krótko, jak zwykle) wpada w tarapaty, (Choć w sumie to, co się jej przytrafia ma większe konsekwencje dla innych) ale w sumie to dzięki konieczności jej wyleczenia Doktor orientuje się w zawiłości ewolucji istot zamieszkujących Alzariusa. I występuje jako negocjator, rozjemca, i jeszcze parę innych ról. I chociaż nie wszystkich udaje mu się uratować, dedukuje w końcu, na czym polega problem z naprawą statku, co pozwala Alzarianom na poderwanie krypy w kosmos. Gdybyż tylko nasz heros na końcu dostrzegł, co mu wlazło na pokład Tardisa...

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                         Do bani:
- Nowy wymiar - nowe przygody :)                                               - Nieprzeciętnie tępi Alzarianie 
- Ciekawy wątek ewolucyjny


4 komentarze:

  1. "Przygody Doktora uzależniają." A żebyś wiedział :D A niech to - kolejny odcinek i aż mnie trzęsie z zachwytu. Ewolucja, zwrot akcji, kto w kogo wyewoluował... "Nie chcę spoilerować, bo już sam tytuł jest spoilerem." - no to rzut oka na tytuł i... WoW.
    "The Secret Files"... Dlaczego kojarzy mi się Jazz Jackrabbit? ;>
    Adric jest Alzarianem? No to elegancko XD W sumie w "Visitation", w którym go poznałam, też nie powalał błyskotliwością, ale jego pochodzenie przebija wszystko. Genetyczny kretyn :p
    I o Romanie parę rzeczy się dowiedziałam... Chyba musimy o niej pogadać ;) W ogóle musimy pogadać, a tu... a tu masz :<

    Nie no, fantastyczny wpis, z każdym tygodniem lepszy. To nie fair, że nikt inny tu nie zagląda. Trzebaby jakoś zareklamować, tylko gdzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Co do nadmienionej gry, to jak najbardziej dobrze Ci się kojarzy :)

      Też bym chętnie pogadał :)

      Odnośnie wejść, to jeśli wierzyć statystykom sporo, naprawdę sporo osób zagląda, aczkolwiek z komentarzami jest istotnie problem. Masz może jakieś pomysły, jako, że siedzisz w blogerskim fachu dłużej? :)

      Usuń
    2. Heheee, moja koleżanka Kociara ma bzika na punkcie Jazza i ciągle o nim gada - coś mi jednak z tego zostało.

      Nosz byśmy pogadali, niedługo miesiąc stuknie (tak, zawsze mam licznik w głowie), a ja akurat staż dopiero co dostałam i przyszły szef najchętniej by mnie widział 16 godzin nad komputerem :q (Cóż, praca programisty to zdecydowanie nie jest puste przerzucanie papierków.) A jak już się tyle naczekałeś, to chciałabym coś dopisać do tego, co ostatnio zaczęłam, no i masz XD Spróbuję w ten weekend :)

      U nasz na dzienniksuperbohaterow.blogspot.com jest tak 10 - 30 wejść na posta (nie dziennie, tylko w sumie), więc jeśli u ciebie jest sporo, to możesz być nawet lepszy ;) Faktycznie, w komentarzach ludzie jakoś rzadko są wylewni - u nasz piszą je właściwie tylko osoby, które znamy, w większości wręcz te, które same u nas publikują :p
      Jedyne, co mi się kojarzy to to, że ty chyba nie masz linka do tego bloga w opisie na forum DW - a to błąd :) A jeśli naprawdę zależałoby ci na oglądalności, to na przykład poudzielać się na forach i blogach jakiś wielbicieli starych filmów, najlepiej chętnie odwiedzanych... Zawsze wpadłby przynajmniej jakiś rykoszet ;)

      Usuń
    3. O uzupełnieniu profilu na forum DW już pomyślałem. Tak samo, jak o zrobieniu tego na innym forum, na którym zacząłem działać. No i zobaczymy :)

      Odnośnie rozmów to nawet, jeśli nie masz czasu na dokończenie opowiadania, możemy kiedyś pogadać tak ogólnie :)

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)