środa, 10 kwietnia 2013

Trylogia Czarnego Strażnika, część trzecia: Oświecenie



Cześć. Oto przed Wami zwieńczenie Trylogii Czarnego Strażnika, Oświecenie. Strwzczając w trzech słowach: Żaglowce w kosmosie :)

ENLIGHTENMENT
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Tegan Jovanka, Vislor Turlough
WRÓG: Czarny Strażnik, Załoga kapitan* Wrack

STARY ZNAJOMY
Z załogą uszkodzonego przez Vislora Tardisa próbuje się skontaktować Biały Strażnik - ma dla Doktora ostrzeżenie. Jednak ze względu na interwencję jego przeciwnika, Czarnego Strażnika, nadąża on tylko z przekazaniem naszemu herosowi tajemniczych koordynatów. Prowadzą one do miejsca żywo przypominającego klasyczny, ziemski okręt. Jego załoga niestety nie pamięta, jak się na nim znalazła, ale ważne jest jedno: zaczyna się wyścig. Tak, tak - wyścig żaglowców po kosmosie. (Niczym w disneyowskiej „Planecie skarbów” - świetna wariacja na temat oryginału, nawiasem mówiąc)

PRZEDWCZESNE KONKLUZJE
Jak nietrudno się domyślić, najwięcej bruździ Turlough. Oczywiście nie sam, i nie od razu, ale bruździ :) Nawet uratować go Doktor musi w tej przygodzie dwa razy, żeby wreszcie na dobre wybrał, po czyjej stronie stanąć. Przy czym bardzo fajnie wymyślono, czym naprawdę jest nagroda, kryształ Oświecenie. I jak nasz rudzielec ostatecznie pogonił nim kogoś, nie spoileruję, na szczaw :) Tegan z kolei staje się obiektem zalotów członka jednej z biorących udział w wyścigu załóg, niejakiego Marrinera. (Imiona to kwestia, którą wyjaśnię poniżej) Niestety, rzeczony, jak i reszta, należy do rasy Wiecznych (Eternals) którzy to nieszczególnie czają takie pojęcia, jak dobro, zło, czy emocja. A ponieważ panna Jovanka pod względem tego ostatniego plasuje się w czołówce towarzyszy Doktora, głównie o to chodzi Marrinerowi. Jakkolwiek dziwacznie to brzmi :) Swoją drogą Wieczni niby to nie znają dobra czy zła, a jednak dosyć świadomie czynią to drugie...Dobra, czepiam się :)

„MISTRZU IMION?”
To drobne zapożyczenie z serii książek „Kroniki Królobójcy”, które polecam, ale do rzeczy: Imiona i nazwy w tej przygodzie to dosyć drobna rzecz, ale skopana. Sama nagroda w wyścigu to kryształ zwany Oświecenie. Tylko, że...kilkanaście odcinków wcześniej mieliśmy stwora o dokładnie tej nazwie. Niemającego nic wspólnego ze Strażnikami. Kolejne zapożyczenie, może już bardziej celowe, to fakt, że jeden ze statków nosi imię dawnego sługusa Czarnego Strażnika, jeszcze z sagi Klucza do Czasu. No i ten Marriner nieszczęsny...Nie dało się wyposażyć go w sensowniejszą, niż wariacja na temat stanowiska ksywkę?
GAMBICIK
Doktor potrafi zaskakiwać. To nie nowość, wiem, ale w życiu bym się nie spodziewał, że nawet takie przesympatyczne, ale nieskore do pogrywania wcielenie, jak Piąty, umie tak manipulować. Coś, co w finale wygląda jakby średnio miało sens („Nie jestem na to gotowy” mówi Doktor) okazuje się być chwytem mającym umożliwić poddanie Vislora ostatniej próbie. Bo, widzicie, Doktor wiedział o tym, dla kogo pracuje ten ostatni. Wiedział, i przez dłuższy czas to ignorował. Ryzykowne? Pozostawiam Wam do oceny.


FINALNA CIEKAWOSTKA
Na koniec, przed tradycyjnym podsumowaniem wad i zalet: „Enlightenment” to, jak do tej pory, jedyna przygoda Doktora, napisana i wyreżyserowana w całości przez przedstawicielki płci pięknej, odpowiednio panie Barbarę Clegg i Fionę Cumming. Moim zdaniem spisały się dobrze, a Waszym?

 POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                         Do bani:
- Doktor i towarzysze dają czadu :)                  - Imiona i nazwy
- Koncept wyścigu                                          - Nieświadomi czegoś, a robią to świadomie?
- Ostateczna nagroda   



 * "Kapitan", a nie "kapitana" bo to kobieta            

1 komentarz:

  1. "Nieświadomi czegoś, a robią to świadomie?" - wygląda na to, że wyszedł tu ten sam problem jak z Cybermanami, którzy niby to nie czują emocji, ale pięści ze złości zaciskać potrafią.
    Żaglowce w kosmosie, kryształ (choć o głupiej nazwie XD)... Jejku, fajny odcinek! I jeszcze Piąty pokazujący swoją doctorowo cwaną naturę - ah! Nie no, ja uważam, się paniom udało.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)