środa, 29 maja 2013

Demony Króla


Cześć. Dzisiaj iście rycerska przygoda Piątego Doktora. Z ucztami, mieczami, i tuzinem innych atrakcji :)

THE KING’S DEMONS
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Tegan Jovanka,Vislor Turlough
WRÓG: Mistrz

KRWIOPIJCA, KTÓREGO ZNASZ
W zamku angielskiego rycerza, sir Fitzwilliama, gości król Jan Pierwszy. (Albo Jan Bez Ziemi, jak wolicie) Żąda więcej pieniędzy w ramach podatku, aczkolwiek naszemu wojakowi wydaje się to dziwne - król, jakiego znał, dotychczas zachowywał się trochę inaczej. Dochodzi do pojedynku miedzy synem rycerza, a królewskim czempionem, która to walka zostaje przerwana niespodziewaną materializacją Tardisa. Doktor, Tegan i Vislor pojawiają się na miejscu, jak zwykle oczywiście przypadkowo :) Nasz heros zauważa kolejne dziwne fakty dotyczące króla: zamek jest daleko od Londynu, a historia mówi, że monarcha powinien być właśnie tam - podpisywać Magna Cartę. W dodatku dlaczego ten ostatni nie boi się przybyłych nie wiadomo skąd i jak osobników, choć jednocześnie nazywa ich „demonami”? Większość zagadek wyjaśnia się na uczcie, na której to pojawia się krewniak Fitzwilliama jasno twierdzący: król to oszust!

ALE...
Przyjemnie ogląda się tę krótką, dwuodcinkową przygodę, choć ma trochę wad. Po pierwsze plan Mistrza jest nieco bezsensowny: nie ma możliwości, aby nawet, gdyby skończył się sukcesem, dał mu cokolwiek. Po drugie, wydaje się, że opowieść ta miała trwać dłużej, ale zdecydowano się ją skrócić. Pod sam koniec wszystko wydaje się być bowiem celowo prowadzone szybko, a nawet za szybko. Na szczęście niedociągnięcia te nie przeważają zalet: świetnego szermierczego pojedynku Doktora z królewskim czempionem, czy pieśni intonowanej przez „króla”. (Chyba już wiecie, skąd Moffat i poplecznicy wzięli pomysł na „śpiewany” odcinek „Rings of Akhaten”?)

W DOBRYM TOWARZYSTWIE
Cóż by to była za przygoda, gdyby ktoś z załogi Tardisa nie skomplikował sytuacji, ładując się w tarapaty? Tym razem padło na Turlougha, który przez niewinne spojrzenie w okno wylądował w lochu. Nie wynikło może z tego bardzo dużo, ale fakt jest faktem. Tegan natomiast dostała dosyć odpowiedzialne zadanie: w pewnym momencie musiała własnoręcznie odpalić Tardisa, i przenieść we właściwe miejsce, co po paru próbach nawet jej się to udało. Niektórzy uznaliby to za wadę, wszak Pierwszy Doktor na początku tak nie umiał, ale dziewczyna w innej, wcześniejszej przygodzie czytała instrukcję obsługi :) (A nasz heros przyznał kiedyś, że nigdy tego nie robił) Sam Doktor w tej opowieści momentami przekombinowuje nieco, i trochę utrudnia sobie działanie, ale każdemu się zdarza :) Natomiast już na sam koniec robi tak perfidny żart, że aż dziw, iż nie dostaje za to od Tegan po łbie...

REKWIZYTORNIA
Efektów specjalnych właściwie nie ma, jedyne dwa to (oczywiście) materializacja Tardisów oraz kamuflaże Mistrza i jego nowej „zabawki”. Można było nieco lepiej przedstawić mentalny pojedynek naszych Gallifreyczyków, ale i tak wypadł co najmniej znośnie. Miałbym drobną wątpliwość, czy król nie wyglądał za mało...bogato, ale może się nie znam :) Za to reszta średniowiecznych kostiumów tudzież wnętrz  pasowała doskonale.

WNIOSKI KOŃCOWE
Nie nastawiając się na nic szczególnego, można z przyjemnością obejrzeć tę przygodę. Prawda, sprawia wrażenie przedwcześnie skończonej, przez co czuje się po niej niedosyt, ale i tak przez te pięćdziesiąt minut pozwala się dobrze bawić. A przecież tak naprawdę o to chodzi...

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                                  Do bani:
- Średniowiecze jak malowanie                                                                 - Zbyt szybki finisz
- Nowa zabawka Mistrza                                                                         - Słaby plan Mistrza
- Tegan sterująca Tardisem


3 komentarze:

  1. Zgadzam się. Trochę za szybko się skończyło, a średniowiedcze po prostu kocham xd <3

    OdpowiedzUsuń
  2. No ale wszystko nadrabia Piąty z mieczem :3
    A czemu to niby plan Mistrza był bez sensowny? Może coś przegapiłam, ale mnie się wydawał całkiem do rzeczy, żeby manipulować rządzącymi - to się zawsze opłaca.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jego plan w zasadzie dotyczył takiej zmiany historii, żeby nie została podpisana Magna Carta - tylko nie wiadomo, w czym mu ten dokument przeszkadzał :)

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)