środa, 22 maja 2013

Manewry


Cześć. Oto przed wami recenzja najdłuższej przygody, jaką Whoniwersum widziało. Zapraszam :)

THE WAR GAMES
DOKTOR: Drugi Doktor
TOWARZYSZE: Zoe Herriot, Jamie McCrimmon
WRÓG: Wódz Wojenny, Szef Ochrony

ZA BRONIĄ
Tardis z Doktorem, Jamiem i Zoe na pokładzie ląduje na jednym z pól bitewnych pierwszej wojny światowej. Poznają tam pielęgniarkę, lady Buckingham oraz porucznika Carstairsa którzy to potem przyznają się sobie nawzajem do dziwacznych luk w pamięci. Ani oni, ani załoga Tardisa nie mają pojęcia, że w kwaterze generała z pobliskiej bazy znajduje się cała fura pozaziemskiej technologii...

DOOKOŁA ŚWIATA
Skoro to tak długi odcinek, czy nie powinienem napisać o fabule więcej? Cóż, jest pełna strzelanin i pościgów, a wspomniany już technologiczny twist nadaje całości elementu tajemnicy. Dodatkowo, jak wspomniałem, początkowa era, w której wylądował Tardis to pierwsza wojna światowa. Tyle, że...wystarczy wjechać w gęstą mgłę, by zostać zaatakowanym przez Rzymian. Albo Greków. Albo wpakować się między frakcje wojny rosyjsko-japońskiej. „Jak to?” - zapytacie. Mam nadzieję, że nie zdradzę za wiele, jeśli powiem, że akcja tej historii wcale nie dzieje się na Ziemi.

POWRÓT DO TERAŹNIEJSZOŚCI
Kto stoi za cała intrygą dowiadujemy się gdzieś w połowie przygody. Czego ów osobnik chce? Mniej więcej tego, czego chcą wszyscy szaleńcy (Choć sam obłąkany nie jest.) Czy mu się uda? Tu chyba sprawa jest dosyć oczywista zwłaszcza, że jego sługusy toczą własne, wewnętrzne rozgrywki. Ale czy tylko on poniesie karę za swoje uczynki? Ile będzie musiał poświęcić Doktor za zwycięstwo? Powiem tak: jedną trzynastą życia.

AKTA OSOBOWE
Uznałbym za wadę sposób, w jaki swoją rolę otrzymali Zoe i Jamie. Zdziałali całkiem sporo, nie można powiedzieć, że nie, ale...ale jakby mało charakterystycznie. Chodzi mi o to, że poza wielkim finałem całej przygody to mogliby być dowolni inni towarzysze, a niewiele by to zmieniło. Za to w przypadku Doktora było sporo lepiej: nie tylko zaprezentował wszystkie najlepsze cechy charakteru (Dobrotliwość i spryt w jednym chociażby) ale i wykonał numer stosowany czasem z powodzeniem przez jeszcze kilka późniejszych wcieleń. Numer, który można nazwać „ściemą na całego” :)

AKTYWACJA EFEKTU
Technicznie „The War Games” prezentuje się bez zarzutu. Proste, ale dobrze wykonane efekty nieźle budują klimat, a i te nieco bardziej zawiłe (Jak materializacja Sidratów, pierwowzorów Tardisów) im nie ustępują. Końcowa „kara” jaka spada na Doktora może nie jest zbyt rewelacyjna, ale raczej z powodów estetycznych niż technicznych.

KONIEC DŁUGIEJ DROGI
Warto obejrzeć tę historię? Zdecydowanie warto, ale należy zarezerwować sobie bardzo dużo czasu, składa się bowiem z dziesięciu części po około dwadzieścia pięć minut. Przy czym jednak z pewnością nie będzie to czas zmarnowany. Opowieść trzyma w napięciu, i nie ma jakichś szczególnych dłużyzn.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                     Do bani:
- Thrillerowy klimat                                                                - Słabo „zarysowani” Zoe i Jamie
- Znakomity czarny charakter
- Doktor i jego sztuczki

2 komentarze:

  1. Ojjjj, co tak szybciutko? Niby ciekawe, ale jakoś tam mało do powiedzenia było ;) I było nie zdradzać spoilera o "jednej trzynastej życia" tak szybko - ja przykładowo nie zdawałam sobie sprawy, że miało to miejsce akurat tutaj. A może dlatego mam wrażenie, że szybko, bo cała recenzja była jakaś taka szybka i krótka...
    O, i to tu były SIDRATy! SIDRATy są COOL!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W przypadku tej historii nie za bardzo dało się napisać tego inaczej - akcja pędziła i zmieniała się na to za szybko :)

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)