środa, 1 maja 2013

Rajskie Wieże


Cześć. Dzisiaj, jako, że mamy długi weekend, recenzja historii dziejącej się w kompleksie luksusowych hoteli...powiedzmy :)

PARADISE TOWERS
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Melanie Bush
WRÓG: Kroagon, Szef Dozorców

WYCHODNE
Historię tę otwiera scena z uciekającą przed czymś dziewczyną. Odgłosy pozwalają sądzić, że owym czymś jest spora grupa, najwyraźniej ją ścigająca. Tymczasem Tardis zbliża się do Rajskich Wież - luksusowego kompleksu hotelowego, gdzie Melanie ma zamiar zażyć relaksu nad basenem. Miejsce okazuje się być jednak bardzo dalekie od luksusowego...Gdzieś indziej jeden z dozorców melduje swojemu szefowi o oznakach działalności niejakich „Ścianobazgraczy”. Większym jednak powodem do zmartwień są ślady krwi...

WSZYSTKIE KOLORY TĘCZY
Przyznać trzeba, że historie pobocznych postaci w tej przygodzie są trochę smutne. Chociażby zdziczałe gangi młodych kobiet zwanych Kangami (Odpowiednio Czerwone, Niebieskie i Żółte) wydają się zabawne ze względu na ich, nazwijmy to, nowomowę i sposób bycia, ale gdy poznajemy odpowiedź na pytanie, czemu tu są, (Chociaż same nie do końca zdają sobie z tego sprawę) przestaje nam być do śmiechu. Spotkany przez Melanie chłopak o imieniu Pex (Nie mylić z Hexem - słuchowiskowym towarzyszem Doktora) może nie ma smutnej genezy - jest chcącym zasłynąć tchórzem - ale za to smutny finisz i owszem. Z kolei mieszane uczucia pozostawiają starsze panie napotkane również przez Melanie. Z jednej strony dowiadując się o nich prawdy czujemy obrzydzenie, ale z drugiej...Z drugiej łatwo możemy zdać sobie sprawę, że o inne wyjście niż to, co robiły mogło być dla nich ciężkawo.

ZUOOOOO
O wrogach jak do tej pory nie wspominałem, gdyż to nieco skomplikowana kwestia. Po pierwsze mamy Dozorców - pilnujących „porządku” służbistów. Po drugie jednak gdzieś czai się coś dużo od nich gorszego, co manipuluje też ich szefem. (Bez jakiejś hipnozy, czy czegoś, po prostu robi go w trąbę) Czym/kim owo „coś” jest? Oczywiście nie mogę powiedzieć.  Spoilery :)

"A KTO? HENRY KISSINGER?"
Nawiązałem oczywiście do legendarnego serialu komediowego „Hotel Zacisze”, ale do rzeczy: jest to jedna z pierwszych przygód Siódmego Doktora, więc jego manipulacje jeszcze szczytu nie osiągnęły. Choć śmiesznie i pomysłowo zarazem wykołowuje Dozorców chcących go zabić. (A chcą to zrobić, bo ze względu na jego intelekt z kimś go pomylili) Melanie może jest nieco naiwna, i na własne życzenie ładuje się w tarapaty, ale jest sympatyczna, no i tak pięknie wrzeszczy :) Zdradzę jeszcze niewielki kawalątek fabuły: dociera ona w końcu do upragnionego basenu, ale kąpiel niemal przypłaca życiem. Jako ciekawostkę dodam, że wśród brytyjskiego fandomu panuje życzenie, by podobna scena znalazła się we współczesnych odcinkach :)

MOWA JEST SREBREM A MILCZENIE ZŁOTEM
Odnośnie wad, wyłapałem jedną: pamiętacie to tajemnicze zło, o którym wspomniałem? Od pewnego momentu rzucane przez niektóre postaci teksty zwłaszcza odnośnie historii Wież pozwalają nieco za łatwo się domyślić, kto/co pociąga za sznurki. Ale poza tym jest dobrze. Mechaniczne sługi naszego czarnego charaktera może nie powalają wyglądem (Nawet, jak na czasy powstania tej historii) ale też i nie budzą politowania.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                       Do bani:
- Epizodyczne postaci, które zapadają w pamięć                      - Trochę za oczywista tajemnica
- Wątek głównego „złego”
- Sprytny Doktor i fajna Melanie

2 komentarze:

  1. Heh, i kolejna przygoda, o której przy czytaniu myśli się: "A niech to, ależ to jest wyjątkowe, muszę to natychmiast obejrzeć!" (i może nawet bym obejrzała, gdybym miała czas i transfer XD). Wielce mnie teraz zastanawia, cóż takiego stało się tym kobietom (i jednym i drugim). No i ten basen (życzenie powrotu w dzisiejszych odcinkach? BOMBA!)! I śmieszno-pomysłowy sposób Doctora! A tu nie ma jak obejrzeć, noszszsz...

    OdpowiedzUsuń
  2. To jest wyjątkowa przygoda, szczególnie przez postaci drugoplanowe, chociaż nowomowa Kang na początku daje się we znaki. Ale za to Pex <3... toż to uosobienie herosa na miarę tamtych czasów. No, może nie od początku, ale z czasem chłopak się wyrabia, a w finale...

    Fantastyczny odcinek z boską scenografia (nie zgodzę się co do mechanicznych sług - jak na czasy powstania tej historii są idealni) i kostiumami (stroje Kang <3).

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)