środa, 3 lipca 2013

Powrót Mistrza, część druga: Logopolis


Opóźniona, ale jest. Przed Wami recenzja drugiej części Powrotu Mistrza

LOGOPOLIS
DOKTOR: Czwarty Doktor
TOWARZYSZE: Adric, Nyssa
WRÓG: Mistrz

ŹLE SIĘ DZIEJE
Alfred Hitchcock powiedział kiedyś, że dobry film powinien się zacząć od trzęsienia ziemi, a potem napięcie ma wzrosnąć. Tu zaczynamy zgodnie z tą zasadą: policjant mylący Tardisa ze zwyczajną budką ginie okrutną śmiercią. Nie, Doktor nie oszalał. To nie on zabija. W tym czasie on i Adric mają zamiar udać się bowiem na planetę Logopolis celem naprawienia Obwodu Kameleona odpowiadającego za kamuflaż gallifreyskiego wehikułu. Nasz heros chce być gotowy na każdą ewentualność, gdyż właśnie usłyszał dźwięk tardisowego dzwonu, a to zwiastuje duże kłopoty. Tymczasem młoda stewardessa Tegan Jovanka wraz z ciotką potrzebują pomocy drogowej. Postanawiają wezwać ją korzystając ze stojącej przy drodze niebieskiej budki, co okazuje się być poważnym błędem. No i kim jest dziwaczna, przypominająca zjawę biała postać majacząca w oddali?

ZAWIŁOŚCI
Bardzo poważną logiczną wadą tej historii jest powód, dla którego jeszcze przed wizytą na Logopolis Doktor musi zmaterializować Tardisa wokół prawdziwej budki. Próbuje się zamaskować to techno-gadką o dwudziestu siedmiu wymiarach obiektu, koniecznych do naprawy, ale nie da się ukryć, że potrzebne było wyjaśnienie, czemu nasz heros ma wrócić na Ziemię. A że nie wymyślono lepszego...Nie na wszystkie pytania otrzymujemy też odpowiedź (Na temat Obserwatora - wspomnianej białej postaci - niewiele się dowiadujemy. Kim jest - owszem. Ale to stawia przed nami jeszcze więcej pytań) Także plan Mistrza - totalna anihilacja - sprawia dziwne wrażenie. Po cholerę chce on unicestwiać Wszechświat? Zawsze pragnął władzy. No, ale dobrze, nagadałem się o wadach, a zalety też są. Ale to już w następnym akapicie :)

CI, KTÓRZY RATUJĄ WSZYSTKO
Wspomniane mankamenty nie rzucają się tak bardzo w oczy, gdy skupimy się bardziej na postaciach. Dla przykładu Nyssa, sprowadzona na pomoc Doktorowi przez Obserwatora zostaje pięknie wplątana w knowania Mistrza z przekonującego powodu. Jakiego? Nie zdradzę, ma to związek z końcówką poprzedniej przygody. Miło też widzieć Adrica błyskawicznie wymyślającego dywersję, gdy podczas pobytu na Ziemi policja „doczepia się” do naszych herosów. No i wreszcie finał: to, co się dzieje na końcu rekompensuje wszystkie wady. Ciężko o tym pisać, by nie wypaplać czegoś istotnego, ale powiem tak: Mistrz jak zawsze wychodzi z całej afery obronną ręką (A wcześniej na znak sojuszu podaje ją Doktorowi...) za to nasz heros ma już trochę mniej szczęścia. Ostatnią nieomówioną tu postacią jest debiutująca Tegan. Wypadła przeciętnie, ale przekonująco ze swym zrozumiałym strachem przed nieznanym.

TŁO TŁA
W kwestiach technicznych jest dobrze. Mieszkańcy Logopolis wyglądają jak mędrcy, co bardzo do nich pasuje. Plenery są proste, ale ładne, a Obserwator to nawet z wyglądu chodząca, leciutko upiorna zagadka. Nie ma się do czego przyczepić.

TAK CZY NIE?
No i co ja mam Wam powiedzieć? Warto obejrzeć, czy nie? Dziur logicznych jest sporo, niewiele się wyjaśnia, ale jak dla mnie powinno się w tym wypadku przymknąć na nie oko. Cieszyć się bądź co bądź ciekawie wymyśloną ogólnie (A kiepską tylko w szczegółach) intrygą, czy świetnymi towarzyszami. A potem, w finałowej części tej przygody i tak będzie na tyle rewelacyjnie, że o tamtym zapomnicie, i będziecie oglądać z otwartymi ustami. Co też piszący te słowa uczynił :)

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                           Do bani:
- Świetni towarzysze                                                      - Bezsensowny powód lotu na Ziemię
- Mistrz sprytnie manipulujący Nyssą                              - Mistrz zamiast rządzić chce niszczyć?
- Bombastyczny finał                                                     - Sporo pytań bez odpowiedzi          

1 komentarz:

  1. Oh, daj już spokój tym dziurom logicznym - to jest "LOGOPOLIS"! To "Logopolis", którym zachwyca się chyba każdy oglądacz starych serii!
    (A ja głupia jeszcze do nich nie należę - do licha.)

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)