środa, 10 lipca 2013

Powrót Mistrza, część trzecia: Castrovalva


Cześć. Dziś już bez obsuwy, oto finalny segment „Powrotu Mistrza” zatytułowany...

CASTROVALVA
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Tegan Jovanka, Nyssa, Adric
WRÓG: Mistrz

ŁAPAJ, TRZYMAJ
Znajdujący się na skraju przytomności po regeneracji Doktor oraz Tegan, Nyssa i Adric zostają schwytani przez strażników Projektu Faros (Rzecz związana z poprzednim segmentem) Dzięki dywersji przeprowadzonej przez tego ostatniego, dziewczynom udaje się uciec, i zabrać Władcę Czasu z powrotem na Tardisa. Samego Adrica natomiast, jak i wspomnianych strażników paraliżuje Tardis Mistrza. Paraliżuje, i...znika, jak gdyby nigdy nic. Od razu widać, że coś nie gra, choć postaci zdają się tego nie zauważać. Tak czy owak trudności z dojściem do siebie zmuszają Doktora do udania się na odpoczynek w tardisowym Pokoju Zero - pomieszczeniu wspomagającym dochodzenie do zdrowia. Jest tylko maluśki problem: nasz heros aktualnie nie pamięta, gdzie ów pokój jest!

ALE O CO CHODZI?
Zastanawiacie się zapewne, kim/czym jest tytułowa Castrovalva skoro nie wspomniałem o niej choćby słóweczkiem nakreślając fabułę tej historii. W dużym skrócie z pewnych przyczyn, których nie podaję, coby nie spoilerować, Pokój Zero zostaje zredukowany do tak zwanej Gabloty Zero o identycznych, ale mniej intensywnych właściwościach. By Doktor w pełni wrócił do formy, musi poleżeć w owej Gablocie znajdującej się dodatkowo w miejscu o szczególnych właściwościach. Baza danych Tardisa określa jako takowe miasto Castrovalva znajdujące się na porośniętej dżunglą planecie. Niestety, trochę trwa, zanim akcja przenosi się właśnie tam, przygoda ta aż do połowy jest straasznie rozwleczona. Tak czy siak pomysłowo ukryte miasto zamieszkuje cywilizacja żyjąca bardzo pokojowo, i bezproblemowo, ale nie na tyle, by nazwać to utopią. Od pierwszej chwili ma się ochotę samemu tam znaleźć, choć oczywiście nie wszystko jest takie, na jakie wygląda :) Dlatego też mnie osobiście końcówka lekko zasmuciła, ale ponownie bez spoilerów.

JAK PAN TO ROBI?
W telewizji był kiedyś program prestidigitatorski pod tym właśnie tytułem, ale to bez związku. Oprócz wspomnianego, zbędnego rozciągania historii wadą jest pewna niekonsekwencja w planie Mistrza. Do realizacji swego celu używa on jeńca, przy czym raz wygląda to tak, że wysyła gdzieniegdzie sobowtóra tej osoby, po chwili mamy przeczące temu wrażenie, że rzeczony jeniec jest pod wpływem hipnozy, by w końcu zasugerować, że to tylko holograficzny obraz. Oczywiście każda z tych opcji kłóci się z innymi. Bądź tu mądry, i pisz wiersze...

I KTO TU RZĄDZI?
Równie wielką, co Doktor rolę odegrały Nyssa i Tegan (Szczególnie ta druga świetnie się sprawiła, na czas, nazwijmy to, kryzysu, ignorując własne problemy) próbując jakoś, przepraszam za wyrażenie, ogarnąć całą sytuację. Nasz heros z oczywistych przyczyn zdziałał mniej, niż zazwyczaj, choć oczywiście finisz należał do niego. Ach, no i to z Castrovalvy wziął się seler w jego klapie :) O kwestiach natury technicznej właściwie nie ma co rozprawiać, poza fajnym efektem lewitacji i „siecią” Mistrza efektów nie było, i w sumie nie były potrzebne.

KONIEC WIEŃCZY DZIEŁO
W kwestii tego, czy warto obejrzeć "Castrovalvę", powiem tak: jeśli podobały się Wam dwa poprzednie segmenty „Powrotu...” to owszem, poziom jest w miarę porównywalny. Może nie ma tu jakichś powalających kawałków, jak w „Logopolis”, ale i wad jest troszkę mniej. Lekko przegadana, ale przyzwoita historia.


POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                  Do bani:
- Zabawna, poregeneracyjna trauma Doktora                       - Rozwleczona pierwsza połowa
- Radzące sobie nieźle Tegan i Nyssa                                   - „Użycie” jeńca przez Mistrza
- Klimat społeczeństwa Castrovalvy

1 komentarz:

  1. Castrovalva! Fakt, zawsze zastanawiałam się, co to jest, ale nie śmiałam szukać :p I seler!
    Hmm, nie spodziewałam się, że było aż tyle o Pokoju Zero - pewnie to przez to cackanie się z nim akcja była tak powolna.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)