środa, 21 sierpnia 2013

Planeta Ognia



Cześć. Dzisiaj mam dla Was recenzję pewnej, całkiem ciekawej, przygody Piątego Doktora, ale najpierw sprawa organizacyjna: w utworzonej przeze mnie w zeszłym tygodniu ankiecie zagłosowaliście za sporadycznym recenzowaniem innych, niż tylko odcinki mediów. Wasze życzenie jest dla mnie rozkazem, już za tydzień recenzja pewnej doktorowej książki, o której wielu z was słyszało, ale mało kto zna. Tymczasem jednak dziś:


PLANET OF FIRE
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Vislor Turlough
WRÓG: Mistrz

WYPRAWA DO WNĘTRZA
Na wulkanicznej planecie Sarn świeżo mianowany na stanowisko Wybranego młody Malkon pobiera od swego mentora nauki. Bóg, którego wyznają, Logar, nie znosi niewiernych przez co do obowiązków Wybranego należy ich palenie, w przeciwnym razie całą nację spotka kara pod postacią erupcji wulkanu. Tymczasem dwójka wspomnianych niewiernych w czasie dalekiej wyprawy zdobywa dowód na to, że Logar to tylko mit. Postanawiają podzielić się ze wszystkimi prawdą. A gdzieś bardzo, bardzo daleko, do Tardis/a dociera sygnał z prośbą o pomoc. Doktor, nieco rozkojarzony rozstaniem z Tegan i spotkaniem z Dalekami, nie zauważa, iż sygnał ów zostaje zablokowany przez Turlougha. Jednocześnie coś niedobrego dzieje się z Kamelionem, zmiennokształtnym robotem również znajdującym się na pokładzie. To za jego sprawą niebieska budka ląduje na afrykańskiej wyspie Lanzarote. Poznajemy tam młodą dziewczynę Peri, planującą właśnie zagraniczny wyjazd,  który nie podoba się jej ojczymowi. Ucieka się on nawet do podstępu, aby ją zatrzymać...

CEL, MIEJSCE, PRZEZNACZENIE
Zapewne dziwicie się, czemu nie wspominam o Mistrzu, skoro to on jest głównym wrogiem. Zapewniam, że w pewnym momencie się pojawia, i to z klasą. Powiem tylko, że to (oczywiście) on manipuluje Kamelionem, gdyż przez pewien czas nie jest w stanie sam skutecznie działać. A to na skutek wypadku z jednym z jego gadżetów. Swoją drogą to, co mu się przydarzyło...Nie wiem, autentycznie nie wiem, czy ma nam być z tego powodu do śmiechu, czy nie. Co do innych postaci, Peri zaczęła swoją przygodę z Doktorem dosyć zwyczajnie, choć jest jedna scena, której zarówno ja, jak i zapewne większość innych widzów płci męskiej nie zapomnimy, choćbyśmy chcieli :) A miała też i znaczenie fabularne. Zarówno Turlough jak i Kamelion w tej historii odchodzą na dobre, choć rudzielec szczęśliwie, a blaszak tragicznie. Jakoby na pożegnanie zadbano o przeszłość tego pierwszego, dobrze wyjaśniając, czemu często był taką, przepraszam za zwrot, mendą. A i postaci poboczne też są całkiem niezłe: choćby Timanov, wspomniany mentor Wybranego, i religijny przywódca planety Sarn to fanatyk, który nawet w obliczu sytuacji, gdzie Doktor jednoznacznie wskazuje błąd w jego postępowaniu i światopoglądzie, nie umie się zmienić. Malkon z kolei początkowo wydaje się tylko marionetką swego nauczyciela, ale gdy dowiadujemy się, czemu to on jest Wybranym, zaczynamy rozumieć, jaki z niego "numerant".

WSZYSTKIE BARWY
Co do strony bardziej technicznej, jest dobrze. Wnętrza, korytarze i tym podobne dobrze się prezentują, otwarte przestrzenie może ciut gorzej, ale też kwasu nie ma. Całkiem fajnie wyglądają także niebieskie płomienie, czy przeobrażenia Kameliona. Co do wad, to powiedziałbym, że najpoważniejszą jest fakt, iż na dobrą sprawę Doktor osobiście nie zdziałał jakoś porywająco wiele - mógł więcej. Druga rzecz dotyczy tego iż Turlough nie miał powodu, by blokować sygnał - może nie chciał, aby Doktor poznał jego przeszłość, ale w sumie rzeczonym wydarzeniom nie on był winien. Następna kwestia to już może nie wada per se, aczkolwiek ta historia pokazuje, na jak późnym czasem etapie wprowadza się zmiany do scenariusza: ostatni wyraz z wypowiedzi Mistrza wpadającego w pułapkę, a mający coś-niecoś zmienić w związku z nim, i Doktorem, został wycięty niemal w ostatniej chwili.

MIMO WSZYSTKO
Serdecznie polecam tę historię. Serdecznie, a nawet, nomen omen gorąco :) Jest naprawdę ciekawa, i nie nuży. I, choć to nie finałowa, a przedostatnia przygoda Piątego Doktora, to ona wprowadza sporo istotnych zmian i nowości.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                          Do bani:
- Znakomite rozstania z Turloughem i Kamelionem                           - Doktor mógłby zrobić więcej
- Debiut Peri                                                                                   - Zbędny lęk Turlougha
- Mistrz - łotr z klasą
- Udane postaci drugoplanowe

1 komentarz:

  1. Mnie tam nie zdziwiło, że Mistrza nie ma - on zawsze pojawia się z klasą i po cichu! I dzięki Bogu, bo jakby i jemu też robili urocze teasery w tytułach, to...

    "A to na skutek wypadku z jednym z jego gadżetów. Swoją drogą to, co mu się przydarzyło...Nie wiem, autentycznie nie wiem, czy ma nam być z tego powodu do śmiechu, czy nie." He? :D Dobra, może kiedyś się sama dowiem, jak obejrzę ;p

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)