środa, 7 sierpnia 2013

Smoczy Ogień



Cześć. Nie wiem, jak u Was, ale w mojej okolicy panuje niemiłosierny skwar. Dla ochłody wybrałem więc na dziś historię rodem z miejsca skutego lodem...

DRAGONFIRE
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Melanie Bush
WRÓG: Kane

KUPUJ-SPRZEDAWAJ
Historia zaczyna się, gdy tajemniczy Kane otrzymuje kilkoro niewolników dotychczas będących najemnikami, sprzedanych przez kapitana ich statku. Kane ordynuje piorące mózgi kriogeniczne zamrożenie, aczkolwiek jeden z niewolników podejmuje próbę ucieczki. Bardzo źle zakończoną. Tymczasem Doktor i Melanie udają się na rządzoną przez Kane’a planetę Svartos, której to jedna półkula  jest znanym w galaktyce ośrodkiem handlu. Przebywa tam znany już naszym bohaterom Sabalom Glitz, kosmiczny obwieś, bandyta i hulaka w jednym. Przez hazard popadł w długi, a nie chcąc tracić wyjątkowo cennej mapy, pozbył się nawet załogi (Tak, to on jest, a raczej był, tym kapitanem, o którym pisałem wcześniej) Teraz grozi mu konfiskata ukochanego statku. Jednakże nadzieją przepełnia go wspomniana mapa - prowadzi do skarbu, który wraz z Doktorem chce on odnaleźć. Jako dżentelmen (od siedmiu boleści) nie zgadza się jednak, by Melanie, jak też i druga z pań, o której opowiem później, ryzykowały życiem. Tak więc szykuje się męska wyprawa. Którą bez wiedzy zainteresowanych zaplanował Kane. On też chce owego skarbu...

NIESPODZIANKA
Wspomniana druga z pań jest jeszcze bardziej, niż Melanie wkurzona odsunięciem jej od akcji. Właśnie straciła (Przez swój temperament) pracę w lokalnym barze, i nieszczególnie wie, co ze sobą zrobić. Demonstrując pannie Bush swoje pirotechniczno-chemiczne zdolności, ściąga na siebie uwagę popychadeł Kane’a. Ace, bo to oczywiście ona, z trudem, bo z trudem, ale opiera się „kuszeniu” przez tego pierwszego, i ucieka razem z Melanie. Tymczasem Doktor i Glitz przypadkowo się rozdzielają...

ZASTĘPOWALNY
Kilka drobnych usterek tej historii: pierwszy cliffhanger jest nieco od czapki, a ponieważ to ostatnia przygoda Melanie (Nie, nie umiera, odchodzi cała i zdrowa) przydałoby się jakoś tę decyzję umotywować. Tego brak. Za to całkiem zgrabnie stworzono podwaliny pod wątek Ace. (Patrz „Klątwa Fenrica”) Po tej przygodzie wiemy w zarysach, jakim cudem znalazła się w kosmosie, ale bez szczegółów. Dla nieznających dalszego ciągu pięknie otwiera się pole do spekulacji. Inna sprawa, że w tej historii dziewuszka jest mniej więcej dwa razy bardziej nadpobudliwa niż chociażby w następnej :)

ŹRÓDŁA CIEPŁA    
Od początku do końca gwiazdą tej przygody jest Kane. Ów czarny charakter ma może historię i motywy proste jak parasol, ale zarówno manipuluje jak też i przegrywa w iście epickim stylu. Jego upadek, gdy Doktor uświadamia mu, że nie ma dokąd iść, jest naprawdę efektowny. Sam nasz heros właściwie ogranicza się do błyskania swą ogromną wiedzą, bo i w sumie nie musi robić niczego więcej. To wystarczy :)

MECHANIKA I ŁOWY
Efekty specjalne można streścić jednym słowem: niezłe. Pokryte lodem korytarze mogłyby wyglądać odrobinkę lepiej, aczkolwiek i tak zażenowania nie budzą. Mechaniczny smok-strażnik niepotrzebnie ma ludzką posturę, ale też prezentuje się niezgorzej. Najlepsze za to są sporadyczne sceny z ukazanym kosmosem i pomykającymi w nim statkami. Poezja. Nawet jak na czasy dzisiejsze.

WARTOŚĆ W ZŁOCIE
Odwieczne pytanie: czy warto poświęcić czas na obejrzenie tej przygody? Powiem tak: ani fajerwerków ani zgrzytania zębów nie ma. Solidna historia która może nie wciąga jak odkurzacz, ale chce się ją oglądać bez ziewania.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                      Do bani:
- Popisujący się Doktor :)                                                         - Pierwszy cliffhanger od czapki
- Glitz, Ace i Melanie - mieszanka wybuchowa                         - Melanie odchodzi bez powodu?
- Epicki łotr Kane

5 komentarzy:

  1. Ah, to Ace! Jak zwykle nie dotarło do mnie, z którym wcieleniem mam przyjemność i byłam taaaaka zdziwiona XD Zmyliła mnie Melanie, no i Glitz, wprowadzając ponownie nastrój z "Rozprawy Władców Czasu".
    No ale Glitz to mnie ucieszył! Że z Siódmym też miał styczność, to nie wiedziałam.

    A kosmos to jest zawsze poezja, nawet jak patrzysz przez okno ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! Czy mogłabym w jakiś sposób skontaktować prywatnie? Na pewnej grupie na fb narodził się projekt i sądzę, że przydałbyś się nam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba muszę sobie tą historię odświeżyć, bo poza pożegnaniem Melanie (Ace już tak widowisko nie piszczy na widok zagrożenia) i sceną "cytowaną" w finale ostatniej serii nie wiele z niego pamiętam.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)