środa, 9 października 2013

Przetrwanie



SURVIVAL
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Ace
WRÓG: Ludzie-gepardy, Mistrz

CZAS POWROTU
Ta oto, ostatnia w klasycznych seriach zresztą, przygoda zaczyna się, gdy Doktor zabiera Ace do jej rodzinnego miasteczka Perivale. Krąży po nim tajemnicze, wyglądające jak kot, stworzenie o żółtych oczach. Nasz heros nie do końca wie, czym ono jest, ale szybko pojmuje, że coś nie gra. Podobnie uważa Ace, zauważając brak znanych jej mieszkańców.  A wszystko to dopiero początek - wkrótce przed dziewczyną materializuje się jeździec pod postacią człowieka-geparda. Równie niespodziewanie przeniesiony do świata o czerwonym niebie Doktor spotyka tam pewnego swego znajomego, który jednak wydaje się być dziwnie odmieniony...

SIŁY Z ZEWNĄTRZ
Słówko o jednym z ważniejszych aspektów tej przygody, Gepardzim Wirusie. Nie spoileruję, na czym on dokładnie polega, ale to wyjątkowo dobry pomysł. Tym fajniej, że nawet Władcy Czasu nie są nań odporni, i musi się z nim mierzyć także Doktor. Nie tylko z nim, żądny władzy Mistrz też jest obecny, i bruździ, mimowolnie doprowadzając nawet planetę ludzi-gepardów na skraj katastrofy. Wspomniany glob natomiast  został pomyślany niezgorzej - znajduje się w symbiozie z mieszkańcami, daje im ciekawe moce, oraz uzdrawiającą wodę. Choć nie za darmo - trochę ich to kosztuje, (Nie dosłownie, oczywiście) ale, ponownie, bez spoilerów.

SPOJRZENIE
Technicznie jest bardzo dobrze. Wirus początkowo widoczny jest w jednej tylko cesze nosiciela, i wygląda świetnie. Również kolejne stadia to małe charakteryzatorskie dziełka. Ludzie-gepardy wyglądają odpowiednio groźnie, a jedyną drobną wadą jest fakt, że ich planeta wygląda momentami mniej „obco”, niż różne światy w poprzednich przygodach. Całkiem efektownie wyglądało natomiast ostateczne starcie Doktora i Mistrza. W więcej, niż jednym miejscu. Oj, ktoś się tam musiał napracować nad plenerami...

KTO DA WIĘCEJ
Trochę szkoda, że Doktor nie utkał jakiejś szczególnie skomplikowanej intrygi w tej historii, ale znalazło to swoje uzasadnienie - opowieść ma bowiem bardziej...zwierzęcy charakter, i to raczej ze zezwierzęceniem przyszło się mierzyć naszym bohaterom. Tak, przemocy było tu sporo, a pod koniec ilość nieboszczyków zamknęła się w dużej liczbie. Jeszcze odnośnie tej, na ogół wewnętrznej, (Ale nie zawsze!) walki bardzo podobały mi się związane z tym „wzloty i upadki” Ace. Gdyby tak od razu dała sobie radę z tym, co spotykało obcych w świecie ludzi-gepardów, Doktor straciłby na epickości :) A propos - w swoim ostatnim występie w tym wcieleniu Mistrz-Tremas był genialniejszy nawet, niż zazwyczaj.

NO I JAK?
Klasyczne serie nie mogły zakończyć się lepszą historią. (Dobra, mogły, ale i tak było świetnie) Mamy tu wszystko, co najlepsze: tajemnicę, akcję, trochę rozwoju postaci, świetnego wroga...No i ta wieńcząca dzieło mowa Doktora. Rewelacja. Nic, tylko siadać i oglądać :)

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                   Do bani:
- Doktor i Ace                                                       - Planeta gepardów mogłaby wyglądać lepiej
- Mistrz z nowymi mocami (powiedzmy)
- Epicki pojedynek Władców Czasu
- Pomysł z Gepardzim Wirusem




2 komentarze:

  1. Jak zobaczyłam ten tytuł na prawej kolumnie u siebie, to aż podskoczyłam, pomimo że polska wersja zwykle niewiele mi mówi. "Survival". "Survival"! Ten "Survival"! Przez pewną chwilą zastanawiałam się, czy czytać (co by nie mówić, jakieś szczątkowe spoilery zawsze się tu przypałętają, chociażby z kim albo gdzie walczymy), no ale przecież bym się nie oparła...
    Czyli już sporo wiem, no ale i z wieloma rzeczami zaciekawiłeś.
    A mowa Doctora, rozumiem, ta z herbatą między innymi? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Starałem się nie ujawniać jakichś co lepszych twistów :)

    Tak, dokładnie ta mowa.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)