środa, 11 grudnia 2013

Krotoni




THE KROTONS
DOKTOR: Drugi Doktor
TOWARZYSZE: Zoe Herriot, Jamie McCrimmon
WRÓG: Krotoni

NAGRODA
Na planecie zamieszkanej przez rasę Gondów odbywa się ceremonia. Dwoje najmądrzejszych uczniów zostaje wybranych do roli towarzyszy tajemniczych Krotonów - przebywających w ukryciu tajemniczych władców globu. Wkrótce na miejscu pojawiają się też Doktor, Zoe i Jamie. Mimo, że okolica jest podejrzanie przesycona odorem siarki, nasz heros nie daje się namówić na wyniesienie się w cholerę i ordynuje planetoznawczą wycieczkę. Wkrótce cała trójka napotyka na dziwną, według Władcy Czasu mechaniczna, strukturę, którą powoli opuszcza jeden z wyżej opisanych „wybranych”. Zostaje on błyskawicznie zagazowany środkiem, po którym nie zostaje z niego w zasadzie nic. Szybkie wkroczenie naszych bohaterów do miasta Gondów pozwala im podjąć próbę uratowania drugiej „wybranej”, ale...

KONCENTRAT
Z ta przygodą mam następujący problem: o ile ciekawił mnie dalszy rozwój akcji, losy Doktora i tak dalej, o tyle tajemnica tego, czym/kim są Krotoni zwyczajnie mnie nudziła. Nie została ona, niestety,  przeprowadzona w ciekawy sposób. Problemem też jest, że rzeczeni przez długi czas zachowują się jakby nie myśleli, tylko działali według określonego programu (co ma pewien sens) by pod sam koniec nagle przejść do, może niezbyt wyszukanej, ale jednak wymagającej „zwykłego” rozumowania intrygi. Ostatnia juz z wad sprowadza się do tego, że Krotoni potrafili rozpylić niszczący gaz w pomieszczeniu pełnym ludzi a zginął tylko jeden - ten, którego śmierci nasze czarne charaktery pragnęły. Brak mi na to słów.

NIE WSZYSTEK…
Dobra, starczy znęcania się. Są też i dobre strony. Doktor poza standardowym uratowaniem sytuacji przy użyciu swojego geniuszu potrafił też nawrzeszczeć na Zoe, która niepotrzebnie wpakowała się w dodatkowe tarapaty. Ta ostatnia nadal była odrobinę zadufana („Doktor jest prawie tak mądry, jak ja!”) ale nie utrudniała sytuacji i to się liczy. Podobnie zresztą z Jamiem. Niezłym pomysłem było też wprowadzenie konfliktu między Gondami - część pod wodzą starszego przywódcy nie chce na razie atakować Krotonów, krytycznie oceniając swoje szanse. Inni, słuchający nadpobudliwego młodzika, żądają ofensywy tu i teraz. Z rzeczonym młodzikiem związany jest też ciekawy zwrot akcji pod sam koniec.

ŚLICZNOŚCI
Pod względem technicznym wszystko wygląda nieźle…za wyjątkiem Krotonów! Może nie brzmi to optymistycznie, skoro są oni głównymi „złymi” przygody, ale twórcy też chyba zdali sobie sprawę, że aparycja tych kosmitów pozostawia trochę do życzenia. W związku z tym znakomitą większość ujęć z nimi wykonano tak, aby nie było widać co bardziej rażących szczegółów. W pewnych scenach z przyczyn fabularnych nie jest to możliwe, ale i tak technikalia oceniam na plus.

OCZYWISTA OCZYWISTOŚĆ
Nie sądzę, żebyście byli zaskoczeni moim dzisiejszym werdyktem. „The Krotons” to najbardziej średni spośród średniaków. Z trochę skopanymi ważnymi aspektami, za to z tymi mniej istotnymi wybitnie na plus.

POKRÓTCE CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                               Do bani:
- Doktor i towarzysze                                                                        - Nudna zagadka
- Strona techniczna (na ogół...)                                                          - Gaz zabija jedną osobę?
- Dwie frakcje Gondów                                                                      - Krotoni raz myślą, raz nie

4 komentarze:

  1. "strukturę, którą powoli opuszcza jeden z wyżej opisanych „wybranych”" - chyba "jednego"? :p Chyba że to były jakieś roboty, ci Gondowie. Tak czy siak to jest dziwne :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, dlaczego? Z tej struktury wychodzi jeden z Gondów, inaczej mówiąc opuszcza ją.

      Usuń
  2. Dziwnie to w każdym razie jakoś dla mnie zabrzmiało. To co to była za struktura?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spoilers, sweetie :) To, czym ta struktura jest ma to związek z tym, czym naprawdę są Krotoni.

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)