środa, 15 stycznia 2014

Inwazja Androidów


THE ANDROID INVASION
DOKTOR: Czwarty Doktor
TOWARZYSZE: Sarah Jane Smith
WRÓG: Kraalowie, Guy Crayford


BOMBY POSZŁY
Historia ta zaczyna się od ukazania nam szeregowego żołnierza UNIT-u zachowującego się nietypowo - chodzi on po lesie w dziwnie mechaniczny sposób. Chwilę potem całkiem niedaleko materializuje się Tardis z Doktorem i Sarą na pokładzie. Po króciutkiej wycieczce spotykają oni dziwacznych osobników w przypominających astronautyczne kombinezonach. Ci najwyraźniej nie są ani pokojowo nastawieni, ani nawet organiczni, gdyż ostrzeliwują naszych bohaterów z laserów umieszczonych w palcach. Salwując się ucieczką, Doktor i Sarah spotykają wymienionego wcześniej wojaka, który to również okazuje się być androidem. A potem ich oczom ukazuje się opuszczona wioska... która to w mig przestaje być opuszczona, gdyż szybko zasiedlają ją zachowujący się niczym maszyny mieszkańcy reagujący na dźwięk zegara przejściem na tryb bardziej „ludzkiego” zachowania!

ALE TO JUŻ BYŁO
Z historią tą są dwa zasadnicze problemy. Jeden to poważna, logiczna usterka: po licho sprawcom całego zamieszania, Kraalom, androidy, skoro zasadnicza część planu może się spokojnie obejść bez nich? Kolejna wada to ogromny brak oryginalności. Wspomniani Kraalowie wyglądają jak skrzyżowanie Sontaran z diabłami morskimi a ich działania to kalka w jednej trzeciej Zygonów, w jednej trzeciej Autonów a w jednej trzeciej Cybermanów. Nie zrozumcie mnie źle, zapożyczanie starszych pomysłów to nic złego, ale trzeba to robić umiejętnie. Na szczęście jednak nie wszystko aż tak kuleje: naprawdę świetnie napisano wątek niejakiego Guya Crayforda, ludzkiego pachołka Kraalów. Nie zdradzę oczywiście szczegółów, ale tak ślicznie zrobiono go w trąbę, że oj :)

ZDOLNOŚĆ
W kwestii postaci nie jest tragicznie. Kraalowie są wprawdzie sztampowi, ale ich wspomniany sługus to równoważy. Doktor nie ma może jakichś spektakularnych akcji, ale sprawnie rusza mózgownicą i w dużej części tej przygody ma się wrażenie, że wie, co robi. Sarah z kolei jest mniej irytująca, niż zwykle a czasami zamiast zrobić coś idiotycznego, ma po prostu pecha. No ale za to umie już posługiwać się dźwiękowym śrubokrętem!

OGÓLNA BUDOWA
Efekty specjalne są dobre. „Odsłonięte” androidy wyglądają fajnie, a nawet lekko upiornie, eksperymenty Kraalów na ofiarach mimo, że przedstawiane są tylko przez migające światła działają na wyobraźnię (głównie dzięki dobremu aktorstwu) a już efekt masowej destrukcji wywołany przez kosmiczną bombę to majstersztyk. Nie ma się do czego przyczepić. Dodatkowym plusikiem jest występ ( w jakimś sensie) pewnego ex-towarzysza :)

PROCENT W PROCENCIE
Nie sądzę, by zdziwiło Was, iż oceniam tę historię jako średniaka. Dobra strona techniczna i świetnie napisana postać poboczna to niestety za mało na wyższą ocenę.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                            Do bani:
- Sprytny Doktor i nierobiąca głupot Sarah                                        - Logiczne "dziury"
- Wątek Guya Crayforda                                                                - Wszechobecna wtórność
- Strona techniczna                                                                          

1 komentarz:

  1. Średniak mówisz - a początek tak ślicznie się zapowiadał :3 Dziwaczne androidy, ludzkie zachowanie na dźwięk zegara... Same fajne rzeczy. A to, że co drugi potwór z "Doctora Who" strzela laserem z palca, to już chyba zaczyna podchodzić pod tradycję.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)