środa, 8 stycznia 2014

Przebudzenie



THE AWAKENING
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Tegan Jovanka, Vislor Turlough
WRÓG: George Hutchinson, Malus

NIEWINNA ZABAWA
Wioska Hodcombe, rok 1984. Mieszkańcy szykują się do rekonstrukcji historycznej bitwy sprzed dwustu lat. Traktują to jednak dziwnie poważnie, co zastanawia lokalną nauczycielkę, Jane Hampden. Tymczasem na pokładzie doskonale nam znanej niebieskiej budki Doktor i Turlough próbują ustawić kurs tak, aby Tegan mogła spotkać się ze swoim dziadkiem, jak Władca Czasu jej obiecał. W końcu Tardis ląduje w Hodcombe (bo tam mieszka ów dziadek dziewczyny) a dokładniej w należącym do wioski, sypiącym się kościele. Równie niezwykłym, jak cała okolica. Z szerokiej szczeliny w ścianie wydobywa się bowiem dziwaczna para, a niedaleko pojawia się tajemnicza, obdarta persona, w mig rozpływająca się zresztą w powietrzu. Niedługo potem Doktor, Tegan i Turlough zostają pojmani...

CZAS UCIEKA
Trochę szkoda, że fabuła tej historii zamyka się w dwóch odcinkach - przez to akcja gna na prawdziwe złamanie karku, ale to na dobrą sprawę jedyna wada. Poza nią jest naprawdę świetnie, cały czas jesteśmy trzymani w napięciu i nie mamy pojęcia, co się dzieje. Czym są migoczące obrazy pojawiające się w powietrzu? Co jest za szczeliną? Kim jest ów wyskakujący od czasu do czasu w różnych miejscach chłystek? Mogę tylko powiedzieć, że na wszystkie pytania udzielono satysfakcjonującej odpowiedzi.

DZIAŁAJ
Postaci zarysowano świetnie. Nerwowa i sarkastyczna Tegan najpierw biegnie (co nie jest jednoznaczne z ucieczką) potem myśli, Turlough najchętniej dałby nogę, a Doktor błyszczy wiedzą i dyplomacją. W kwestii postaci drugoplanowych są one mało oryginalne, ale swoje role spełniają dobrze. Nawet, zdawałoby się, zbędni osobnicy w stylu przerzuconego w czasie młodego Willa Handlera - on bowiem stanowi element łamigłówki. Czarny charakter natomiast jest na pół zły z własnej woli, na pół z woli pewnej kosmicznej istoty. Co nie wróży mu dobrze :) Humoru może nie ma za wiele, ale nie sposób się nie uśmiechnąć, gdy znajdująca się na pokładzie Tardis/a Jane uprzedza Doktora w zamiarze otwarcia drzwi.

PALETA BARW
Strona techniczna to zdecydowanie jedna z najlepszych części tej historii. Doskonale prezentują się kostiumy, wszelakie anomalie czasowe (a trochę ich jest) wyglądają przekonująco, a gdy trzeba nawet obrzydliwie - scena, gdy Doktor odcina „obraz” od źródła energii. Główny mąciciel, Malus, wielgachna, biomechaniczna istota, robi wrażenie, a ostateczna implozja miejsca, w którym się ukrywa, to czysta perfekcja. Może tylko dziadek Tegan wygląda odrobinkę zbyt młodo.

W OCZEKIWANIU
I cóż więcej dodać, ta historia jest na tyle krótka, że czas przejść do podsumowania. Znakomicie się bawiłem przez te około pięćdziesiąt minut. Jest tu wszystko, czego whowianin potrzebuje do szczęścia: zagadka czasowo-kosmiczna, miks różnych klimatów, fajne postaci... Polecam.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                     Do bani:
- Postacie                                                                                 - Krótkość narzuca zbytnie tempo
- Interesująca fabuła
- Strona techniczna

1 komentarz:

  1. Obrzydliwie wyglądające anomalie czasowe - WoW, lubię takie rzeczy, jakkolwiek by to nie brzmiało :p Zapowiada się jakieś czasoprzestrzenne paskudztwo. Trzeba dorwał. No w takim przypadku to i mi już w ciemno szkoda, że krótkie.

    Dziadek Tegan w części technicznej - heheehhe XD

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)