środa, 5 marca 2014

Klucz do Czasu, część druga: Piracka Planeta


Witajcie. Dzisiaj przed Wami drugi segment wyprawy po Klucz Do Czasu - zapraszam na Piracką Planetę, stworzoną z wyobraźni Douglasa Adamsa.

THE PIRATE PLANET
DOKTOR: Czwarty Doktor
TOWARZYSZE: Romana I
WRÓG: Kapitan, Xanxia

ZGODA NA START
W podziemnej bazie pełen cybernetycznych implantów mężczyzna zwany Kapitanem odbiera raport na temat cennych surowców i rozkazuje je wydobywać. Ludziom na powierzchni ogłasza nadejście nowej ery prosperity. Gdy jeden z nich imieniem Pralix zdaje się na to nie zważać, tajemnicza grupa osobników w żółtych płaszczach przystępuje do telepatycznej obserwacji tegoż. Tymczasem Doktor i Romana są na tropie drugiego fragmentu Klucza. Mężczyzna nie jest jednak w stanie zmaterializować Tardisa na planecie Calufrax, co po chwili czyni jego towarzyszka - ku wściekłości naszego herosa w pozbawiony finezji, podręcznikowy sposób. Na miejscu okazuje się jednak, że mimo, iż są w dobrym punkcie kosmosu, pod ich nogami znajduje się... zupełnie inna, niż Calufrax planeta! Tymczasem ku rozpaczy siostry i dziadka Pralixa, wpada on w poważną chorobę...

ROZKŁAD
Od czego tu zacząć? Doktor i Romana dogadują się już dużo lepiej, niż w poprzedniej historii, choć nasz heros nadal usilnie próbuje pokazać, jaki z niego as. Sama Romana natomiast przez większość czasu zachowuje się jak dystyngowana dama, choć jeśli trzeba bez wahania łapie za karabin. Oboje naszych Władców Czasu natomiast prezentują dużo sprytu oraz w zasadzie wszechstronność - w każdej sytuacji się odnajdują. Doktor zazwyczaj tak ma, ale jego towarzysze - rzadziej. Postaci drugoplanowe niestety nie są jakoś szczególnie rozbudowane - poza Pralixem i jego, nazwijmy to, nowymi kolegami, mamy wspomnianą siostrę rzeczonego, Mulę i jego przyjaciela, Kimusa, oboje sztampowych :(  Sztampowy natomiast nie jest Kapitan - niegdyś galaktyczny korsarz, po katastrofie dla ratowania życia zmieniony w cyborga. Ma mnóstwo cech właściwych dla pirata, ale momentami odzywa się w nim inna, nieco megalomańska natura. Podobnie, jak w przypadku wroga z ubiegłotygodniowej historii, końcówka (Nie sam moment porażki, ale kilka chwil przed nią) robi wrażenie i ciężko ją zapomnieć. A kim jest wspomniana w etykiecie Xanxia? Nie mogę powiedzieć. Spoilers, sweeties :)

BUDOWA RDZENIA
Technicznie nie mam jakichś poważniejszych zastrzeżeń. Kapitan wygląda świetnie, podobnie, jak cywilizacja planety, na której dzieje się akcja - ewidentnie stylizowana na starożytności, prawdopodobnie Grecji. Efekty broni są bardzo proste, ale zarazem takie, jak trzeba, a wybuchy - efektowne. Świetnie zrealizowano efekt anomalii czasowych a jedno, co można by zrobić lepiej, to końcowy telepatyczny kontakt, jaki nawiązał Doktor. To wyglądało słabo. Na szczęście tylko to :)

W GÓRĘ
Oglądając tę historię, nie można się nudzić. Cały czas mamy wrażenie, że Kapitan nie jest w pełni u władzy, co okazuje się być racją. Ze słów niektórych postaci można oczywiście wywnioskować, o co naprawdę chodzi, ale stanowi to łamigłówkę i fajne wyzwanie dla widza. Cieszy też duży udział K9 w akcji - wielokrotnie spisał się świetnie. Nauczył się też znaczenia pewnego zwrotu, co demonstruje na koniec :) Nawiasem mówiąc Doktorowi bardziej wyszłoby na zdrowie, gdyby częściej dopuszczał mechanicznego psiaka do głosu, gdy ten chce coś powiedzieć :) Ostatnią sprawą jest humor - nie ma go może aż tak wiele, ale niektóre teksty Romany powalają, a próba kradzieży latającego samochodu przez Doktora (Dwa razy i z użyciem żelków!) to istna poezja.

DECYZJE
Drugi segment Klucza do Czasu tylko minimalnie i tylko w niektórych kwestiach ustępuje pierwszemu. Jest świetny, wciąga i naprawdę warto go obejrzeć. Polecam. Nawiasem mówiąc, jeśli jesteście fanami twórczości Douglasa Adamsa, zawarł on tu dwa-trzy małe nawiązania do swoich utworów.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                             Do bani:
- Wszechstronni Władcy Czasu i dużo K9 :)                   - Sztampowe postaci z drugiego planu
- Kapitan i związana z nim zagwozdka
- Humor
- Strona techniczna

1 komentarz:

  1. "Nawiasem mówiąc, jeśli jesteście fanami twórczości Douglasa Adamsa, zawarł on tu dwa-trzy małe nawiązania do swoich utworów" - heh, i bez tego chciałabym zobaczyć, a mi nigdy nie po drodze :) Szczerze mówiąc... spodziewałam się, że będzie tu więcej humoru. No ale w sumie normalny odcinek, być może Douglas nie poczuwał się do robienia z niego eksplozji absurdu na miarę książek?

    P.S. Ostatnie zdanie pierwszego fragmentu tekstu - na chorobę się zapada, a nie się w nią wpada :p A poza tym ja bym dała Douglasa do etykiet.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)