środa, 9 kwietnia 2014

Klucz do Czasu, część szósta: Czynnik Armageddonu



Witajcie. Dzisiaj wreszcie długo oczekiwany finał sagi Klucza do Czasu. Zobaczcie, gdzie znajduje się ostatni fragment artefaktu, i jaką przybrał formę. Zapraszam.

THE ARMAGEDDON FACTOR
DOKTOR: Czwarty Doktor
TOWARZYSZE: Romana I
                                                    WRÓG: Cień, Czarny Strażnik

POSTAWY
W kosmosie toczy się zaciekła bitwa między planetami Atrios i Zeos. Księżniczka tej pierwszej, Astra, próbuje wymusić na mającym realną władzę Marszałku negocjacje pokojowe, jednakże bezskutecznie. Ów dalej chce walczyć nawet mimo, iż z jakiegoś powodu jego ludzie nie są w stanie namierzyć wrażego globu. Wbrew pozorom nie jest to tylko jakiś kamuflaż - Tardis z Doktorem i Romaną na pokładzie zamiast na Zeos materializuje się... w środku kosmicznej pustki! Nasz heros domyśla się, że maczał w tym łapska Czarny Strażnik...

DWIE STRONY
Mamy tu do czynienia z masywną sześcioczęściówką, jest więc wystarczająco czasu do działania i dla Doktora i dla Romany. Oczywiście oboje więcej niż raz wpadają w poważne tarapaty, ale potrafią z nich wyjść nierzadko współpracując - ładnie pokazuje to drogę, jaką przeszli od czasu rozpoczęcia misji zgromadzenia fragmentów Klucza. A jak jest z innymi postaciami? Niezgorzej. Księżniczka Astra to próbująca zaprowadzić pokój pacyfistka, uwikłana w starcie sił większych, niż może sobie wyobrazić i bezwzględnie przez te siły wykorzystywana. W jej otoczeniu kryje się oczywiście zdrajca (Trochę mimowolny, ale zawsze - aczkolwiek bez spoilerów ) choć trafiają się też i lojalni słudzy :) Fantastyczny jest sługa Czarnego Strażnika, Cień. Sprytny, potężny i do szpiku kości zły. Jeden z fajniejszych wrogów, choć można narzekać, że skończył troszkę zbyt sztampowo. No i jest też jedna mniej ciekawa i rozbudowana postać, a bynajmniej...trzeci po Doktorze i Romanie Gallifreyczyk. Tworząc go scenarzyści niezbyt się popisali, choć i on miał momenty :)

SCENA Z ŻYCIA
Przyznać trzeba, iż największą zaletą tej przygody jest ilość scen, w których opada nam szczęka ze zdziwienia. A trochę ich jest. Pewien bliższy już finału motyw z K9 (Którego jest pełno, i świetnie!) ujawnienie tożsamości spiskowca wśród ludzi Astry, to, jaką formę przybrał ostatni fragment Klucza, tajemnicze zachowanie Białego Strażnika czy... reakcja Doktora, gdy udaje się jemu i Romanie skompletować artefakt. Nawet dla samych tych momentów warto obejrzeć, a przecież to tylko niewielkie fragmenty długiej i wciągającej fabuły. Mamy też, jakżeby inaczej, troszkę humoru, choć historia jest raczej w poważnym klimacie. Kilka doktorowych nawiązań do różnych wybitnych Ziemian czy powalające niekiedy uwagi Romany to malutkie, ale sympatyczne akcenty.

WIDZIMY
Niezgorzej jest także w sprawach technicznych. Dobrze wygląda kosmos, czy planety widziane z dystansu. Fantastyczne są tła i kostiumy, a już powala wygląd Cienia. Na pierwszy rzut oka widać, z kim mamy do czynienia - z nienaturalną istota stworzoną przez kwintesencję zła. Nie mniej świetnie wygląda rasa zamieszkująca opustoszały świat rządzony przez stwora - Niemi, bo o nich mowa, to pod względem technicznym genialne w swej upiorności istoty.

USTERKI
Historia ta nie ustrzegła się jednej poważnej wady: stanowczo przesłodzono finał wątku księżniczki Astry. Coś niekoniecznie dla niej dobrego, choć wynikające z jej świadomej decyzji postanowiono na końcu jakoby zmienić w pełny happy end. Po co, ja się pytam?

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                                Do bani:
- Świetna intryga                                                                           - Przesłodzony finał dla Astry
- Postaci
- Strona techniczna
- Zaskakujące zwroty akcji

I oto dobrnęliśmy do końca sagi Klucz do Czasu. Sześć bardzo dobrych historii, wiele godzin rozrywki. Gorąco polecam zarówno ten świetny segment, jak i wszystkie pozostałe. Nie zawiedziecie się.

3 komentarze:

  1. A to dopiero - wychodzi, że jedna z najgenialniejszych historii, a jednak nigdy nie słyszałam o niej jako o wartej obejrzenia :o O, i Astra jest! Czy to czasem nie ta księżniczka, do której Romana upodabniała się w trakcie regeneracji? Kto ją gra? :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Tak, to ta właśnie Astra - a gra ją ta sama kobitka, co Romanę II :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ekstra - czyli kolejny raz aktor(ka) komuś się spodobała i została na dłużej :) Tylko że tym razem cudnie to uzasadnili.

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)