środa, 7 maja 2014

Karnawał Potworów


Witajcie ponownie. Dzisiaj przygotowałem dla was recenzję jednej z tych historii, przy których Steven Moffat wydaje się być mistrzem racjonalizmu...

CARNIVAL OF MONSTERS
DOKTOR: Trzeci Doktor
TOWARZYSZE: Jo Grant
WRÓG: Kalig, Drashigi

WIZA
Na kosmicznym lądowisku planety Inter Minor ląduje para galaktycznych artystów estradowych, Vorg i Shirna. Chcą oni dać pokaz, ale utrudniają im to ksenofobiczni przedstawiciele klasy rządzącej tegoż globu. Tymczasem zachwycony odzyskaną wolnością Doktor zabiera Jo na planetę Metebelis III - a przynajmniej tak sądzi.  Dziewczyna bowiem od razu po wyjściu z Tardis/a pokazuje mu dowody na to, iż naprawdę są na ziemskim okręcie. Klatka z kurczakami, napis „Singapur” na skrzyni... Ziemia, jak nic. Tylko czemu niespodziewanie za burtą materializuje się dinozaur, a pasażerowie zdają się być uwięzieni w pętli czasu?

SOLUCJA
Jeśli jesteście, jak ja, fanami postaci Jo Grant, to jest to historia dla Was. Rzeczona osóbka bowiem w tej historii zdziałała nie mniej, niż sam Doktor - otwierała drzwi, za którymi ich uwięziono (Więcej, niż raz!) dostrzegała detale, które by naszemu Władcy Czasu umknęły, odwracała odeń uwagę... Słowem bez niej Doktor utknąłby już na początku. Swoją drogą cała ta przygoda przypomina wielką grę komputerową, ale teraz jednak rozmawiamy o postaciach. Głównymi, acz do pewnego stopnia mimowolnymi sprawcami zamieszania są wspomniani artyści - fantastyczne postaci. Wyglądają bardzo oryginalnie i nie mają złych zamiarów ale chcą po prostu zarobić na życie. Trochę gorzej wypadają mieszkańcy Inter Minor - poboczna intryga dotyczy właśnie ich. Są trochę sztampowi, ale mają ciekawą kulturę i sposób wyrażania. Mamy też kilkoro ludzkich bohaterów, ale oni są bardziej tłem, więc nie ma się co rozpisywać. Sam Doktor natomiast przez większość czasu, podobnie, jak widzowie, jest w kropce. Nie ma pojęcia, co się dzieje, toteż musi działać po omacku. I robi to z fasonem oraz eksplozjami. Geniusz.

SZKIELET
Technicznie nie jest źle, choć mankamenty są. Inter Minoranie wyglądają dość licho, szczególnie ci nienależący do klasy rządzącej, brakuje też przyłożenia się do pewnych drobnych detali (Minutę po wpadnięciu po pas do bagna Jo ma suche ubranie, w jednym momencie brak napisu na drzwiach Tardis/a) ale Drashigi, potwory napotkane przez Doktora wyglądają fantastycznie. Podobnie jak wszelkiego rodzaju wnętrza oraz efekty - szczególnie te ze zmniejszaniem/powiększaniem obiektów. Kostiumy postaci natomiast mogą się wydawać dziwaczne, ale pasują jak ulał.

JESZCZE TROCHĘ
Jak już wspomniałem całość tej znakomitej historii ogląda się od pewnego momentu jak film z przechodzenia gry komputerowej i to świetnej :) Pościgi ze względu na pętlę czasu w razie porażki zakończone powrotem do punktu wyjścia, szukanie dróg w swoistym labiryncie urządzeń, ucieczka przed zbliżającym się, zbyt potężnym do pokonania potworem... Cudo. Jako ciekawostkę dodam, że w rolę jednego z marynarzy wcielił się Ian Marter który potem zagra towarzysza Czwartego Doktora, Harry’ego Sullivana. Zabawna jest też puenta całej historii, ale nie spoileruję :)

WSZYSTKO RAZEM
Historia ta jest godna polecenia. Zawiła, pełna tajemnic i akcji. Może na początku nie jest jakaś ultra-dynamiczna, ale błyskawicznie nabiera tempa. Świetna (a dla fanów Jo wręcz obowiązkowa!) rzecz.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                        Do bani:
- Całość niczym świetna gra                                        - Część efektów zrobiona „na odwal się” 
- Postaci
- Doktor robi dużo, a Jo wcale nie mniej
- Zabawna puenta

2 komentarze:

  1. O, Harry Sullivan! Hehe, kolejny raz ktoś dostał rolę wcześniej niż go pamiętamy :)
    I lubię, kiedy towarzysze nie są tylko dla ozdoby (czyt. do niekończących się pretensji i kłótni), ale mnie tam niewiele trzeba...
    Racjonalny Moffat, hehe.

    OdpowiedzUsuń
  2. Moffat mistrz racjonalizmu, to Ci się udało. A to dobre... x)

    Nie wiem, czy to recenzja czy filmik, który mi pokazałeś, ale przekonałeś mnie, że historia zacna i warta obejrzenia ;)

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)