środa, 14 maja 2014

Światło Ducha


Cześć. Dzisiaj recenzja pewnej historii z Siódmym Doktorem, która jest w wielu punktach inna niż wszystkie. Zapraszam.

GHOST LIGHT
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Ace
WRÓG: Josiah Samuel Smith, Światło

RAZ I DWA
Tajemnicza kobieta mieszkająca w posiadłości Gabriel Chase podaje śniadanie i gazetę uwięzionej istocie. Niedługo potem pojawia się niejaki Reverend Ernest Matthews chcący porozmawiać na temat teorii związanych z ewolucją, głoszonych przez pana domu. (Kontrowersyjnych w erze wiktoriańskiej, w której dzieje się ta opowieść.) Tymczasem Tardis materializuje się w posiadłości - Doktor chce poddać Ace testowi na inicjatywę. Dziewczyna początkowo nie ma nic przeciwko, ale zaczyna zmieniać zdanie - to miejsce przypomina jej o pewnym niemiłym wydarzeniu z przeszłości. Nie wie nawet, jak bardzo ma rację z tym skojarzeniem... W międzyczasie nasi bohaterowie spotykają też myśliwego, który to szuka uwięzionego w domu badacza...

RĘKA
To, co opisałem powyżej to tylko nieduży fragment pierwszej z trzech części „Światła Ducha”. Mamy bowiem do czynienia z niebywale skomplikowaną opowieścią mającą masę bohaterów. Dla odmiany chciałbym zacząć od mankamentów tej przygody. Głównie chodzi mi o to, iż odpowiedzi na większość pytań trzeba sobie samemu wykminić i wyłuskać spośród tyrad postaci. Na przykład jeden z wrogów, Josiah Samuel Smith. Kim jest? Nie wiadomo, ale jedno czy dwa zdania pozwalają sądzić, że ma związek z drugim, Światłem. Dalej z jego zachowania trzeba samemu wywnioskować, co zrobił mieszkańcom posiadłości, i czemu. Wynika to wszystko z dwóch faktów: po pierwsze scenariusz tej historii był wiele, wiele razy zmieniany. (Początkowy skrypt zawierał nawet Gallifrey jako miejsce akcji!) Po drugie, uznano ją za zbyt krótką na czteroczęściówkę, po czym...zrobiono przygodę trzyczęściową! Ech, spieprzajcie na Skaro, ówcześni decydenci BBC...

ZABAWA TRWA
Dobra, żale wylane, czas przejść do przyjemniejszych rzeczy. Postaci są naprawdę niesamowite. Światło, majestatyczny, galaktyczny badacz niemogący się pogodzić z tym, iż ewolucja czyni jego pracę nieaktualną to bardzo oryginalny i znakomity koncept. Josiah może już tak oryginalny nie jest, ale w charakterze świadomego „złego” sprawdza się świetnie - na przykład, gdy wykańcza Matthewsa. Przerażająca ale i jednocześnie zabawna scena. Natomiast Doktor na dobrą sprawę wszystko rozwiązuje jedynie słowami. Oraz manipuluje biedną Ace, zmuszając ją do stawienia czoła swoim lękom sprzed kilku lat. Choć tak naprawdę jej problemy stanowią dla naszego Władcy Czasu tylko pośredni cel - ważniejsza jest tajemnica Światła. Tak, Doktor to nie zawsze dobroczyńca w lśniącej zbroi. Sama Ace z koeli z trudem znosi wszystko, w co wciągnął ją Władca Czasu, przez co postępuje momentami nie za mądrze, ale daje sobie radę. Co do postaci, nie licząc epizodycznych ofiar Josiaha i lokaja z epoki kamienia, mamy jeszcze niejaką Kontrolę - również postać niepowtarzalną ale kim ona jest, musicie się już przekonać sami :)

TUNEL
O stronie technicznej nie ma wiele do powiedzenia. Efektów jest mało, ale są znakomite. (Ze szczególnym uwzględnieniem tego, że niemal każda postać drugoplanowa w coś się efektownie zmienia, albo zostaje zmieniona...) No, może Światło mógłby wyglądać mniej „ziemsko” (choć i tak na Ziemianina do końca nie wygląda) ale jego wizerunek zostaje odpowiednio uzasadniony. Rewelacyjne są kostiumy, a posiadłość, gdzie dzieje się akcja tchnie autentyzmem. Nie gorszy jest też kosmiczny statek Światła, choć potwory, które tam się pojawiają do najlepszych pod względem wyglądu nie należą. Ten drobny jednak mankament nie przekreśla ogólnie dobrej całości.

RAZ I DWA, AŻ DO DNA
No i co ja tu mogę powiedzieć? Pewnie, warto obejrzeć tę historię, ale wielu może wydać się zbytnio zawiła, zwłaszcza, przez brak wyjaśnień. Bardzo dużo trzeba sobie za przeproszeniem, dośpiewać na samym końcu, jeśli jednak Was to nie odstrasza, siadajcie i oglądajcie. A jeśli jednak odstrasza... przynajmniej spróbujcie, bo nim dojdzie do konkluzji, miodnych akcji będzie bez liku.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                Do bani:
- Knujący Doktor i zagubiona Ace                                     - Odpowiedzi trzeba samemu szukać
- Wrogowie i postaci drugoplanowe
- Konflikt rozwiązany jeno słowem

5 komentarzy:

  1. O, no właśnie nie mogę pojąć, jak to się niby miało mieć do Gallifrey. Przecież jest właśnie ten koncept, że Ace walczy ze swoją przeszłością, czyli musiało się to dziać na Ziemi. Z drugiej strony Światło pochłonięte katalogowaniem gatunków planety - z tego co wiem, na planecie Władców Czasu fauna i flora nie była tak różnorodna. Wcale mi się to nie chce zmieścić w głowie.

    He, i widzę, że odzywka się przyjęła? ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pierwotny skrypt miał bardzo mało wspólnego z tym, co ostatecznie poszło do produkcji.

      Tak, przyjęła

      Usuń
    2. O, więc jednak niewiele... No to trzeba dorwać jakąś Wikipedię i się wywiedzieć, co jednak było wspólnego, no i... czy warto było. Niemniej to był jeden z ostatnich odcinków starych serii, Gallifrey byłoby fajną miejscówką.

      No to się cieszę, że pomogłam w poszukiwaniach :) Ale i tak to ty sam ją wymyśliłeś.

      Usuń
    3. Z tego, co wiem, miała to być część Planu Cartmela, więc moim zdaniem byłoby lepiej, gdyby zostawiono wczesną wersję skryptu :)

      Ale wymyśliłem do opowiadanka - dzięki Tobie znalazło się tutaj. I na pewno pojawi jeszcze nie raz :)

      Usuń
    4. No to czekam, co by się pojawił :3

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)