środa, 16 lipca 2014

Komiks: Szok kulturowy


Wiecie, zajmując się recenzowaniem czegoś, co ma tak wiele różnych mediów jak DW, prędzej czy później trafi się na coś, co się zwyczajnie recenzjom wymyka. Coś, co nie jest słabe, przeciwnie, ale do oceny nie nadaje się ani rusz. Co wtedy zrobić? Odpuścić recenzowanie tego? Czy mam się poddać? Nie, kurczę, nie. Nie ja.

CULTURE SHOCK
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Brak
WRÓG: Nienazwany wirus

                                                       SZTUKA ALBO SZTUKI                 
W tajemniczym tunelu znajdującym się w czymś, co przypomina surrealistyczny ocean pająkowate istoty atakują grupę stworzeń podobnych nieco do meduz i wykorzystują je do replikowania się. Zagrożone stwory nazywające siebie „Kulturą” wysyłają rozpaczliwy, telepatyczny sygnał obawiając się, że zginą zanim opuszczą „ciało-dom” i będą mogły przejść do „wszechciała”. Tymczasem Tardis materializuje się gdzieś na szczycie klifu. Doktor, zdegustowany i załamany swoją osobą, poważnie rozważa powrót na Gallifrey i zostanie tam już na stałe. Zanim jednak podejmie ostateczną decyzję, dociera doń błagalna wiadomość Kultury...

DWA PRZYKŁADY
No i co mam powiedzieć o tej komiksowej historii? Może na początek drobna metafora: inne przygody Doktora są jak TO natomiast „Culture Shock” jest TYM  Widać różnicę? Fajnie, możemy więc przejść do konkretów. To bardzo krótka, ledwie ośmiostronicowa opowieść, ale tyle wystarczyło autorowi by przekazać całkiem sporo. Początkowe panele budują klimat tajemnicy, zwyczajnie nie mamy pojęcia co się dzieje a potem jest tylko lepiej. Oczywiście pewne rzeczy musimy sobie dopowiedzieć sami ze względu na krótkość, (Choćby powód depresji Doktora) ale czy jest to wada? Chyba nie.

GRAFA
Całkiem niezła jest strona graficzna. Kreska jest bogata w szczegóły, duże wrażenie robią tła, a sam Doktor jest celowo odrobinę przerysowany, co wygląda znakomicie, choć przy ujęciach z oddali ma trochę dziwną facjatę :) Ogólnie jest jednak dobrze, a może nawet za dobrze - początkowe rysunki są tak doskonałe, że można patrząc na nie łatwo się domyślić, czym jest Kultura i jej pająkowaci wrogowie.

Z RZECZY
No i cóż tu więcej dodać, przeczytanie tego komiksu zajmuje co najwyżej parę minut, ale wzbudza on nieliche emocje. Śmiało mogę powiedzieć, że tak przewortnego pomysłu w DW jeszcze nie było a i do tej pory nie ma, choć od wydania tego dzieła minęło wiele lat. Do tego dochodzą elementy, które przy dobrej woli będzie się dało w przyszłości dodać do kanonu, jak na przykład fakt, że Doktor telepatycznie rozmawia z Tardisem. Nie powiem, chciałbym, by nastał taki dzień :) Nie ma zbytnio sensu wypisywać w słupku wad i zalet, powiem tylko tak: nie nastawiajcie się na przygodę, nastawiajcie się na surrealizm i przewrotność, a komiks Wam się spodoba. Gorąco polecam.

4 komentarze:

  1. "Czy mam się poddać? Nie, kurczę, nie. Nie ja." Podoba mi się wstęp ;)
    Porównanie na przykładzie dzieł sztuki rozwaliło mnie. No i jednak interesujesz się nieco abstrakcją ;D
    Hmm, znając kopiarskie zapędy pana Moffata rychłe pojawienie się motywu telepatycznego kontaktu nie jest tak bardzo nieprawdopodobne.
    Ale podpunkty z wadami i zaletami mogłyby być, tak uważam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mi to porównanie się bardzo podobało :P Choć nie spodziewałam się Picassa po drugiej stronie, raczej jakiegoś Matisse'a albo Miro jeśli już, Dalego nawet, wszystkiego, tylko nie jego, ale w zasadzie nie wiem, dlaczego x]

    Czy ja dobrze kojarzę, że obiecałeś Astroni zabrać ten komiks do Krakowa? Chciałabym go przeczytać. Intryguje mnie, jak bardzo metaforyczna jest nazwa Kultura :>

    Szkoda, że zawiesiłeś. Mam nadzieję, że kiedyś odwiesisz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwa "Kultura" jest nie tylko metaforyczna ale i wieloznaczna - niby nie o kulturę w znaczeniu np. sztuki tu chodzi, ale...

      Obym nie zapomniał zabrać tegoż komiksu :)

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)