środa, 2 lipca 2014

Pojedynek: Trzy opowieści o Sylurianach



Witajcie. Dzisiaj podejmuję się trudnej próby zestawienia ze sobą nie dwóch, a trzech doktorowych mediów traktujących o Sylurianach. Sprawdźcie sami, czy mi się to uda :)

Reckę tę dedykuję lubiącej Sylurian Wolf.

DOCTOR WHO AND THE SILURIANS
DOKTOR: Trzeci Doktor
TOWARZYSZE: Liz Shaw
WRÓG: Młodsi Sylurianie

VS

THE HUNGRY EARTH / COLD BLOOD
DOKTOR: Jedenasty Doktor
TOWARZYSZE: Amy Pond, Rory Williams
WRÓG: Alaya, Restac

VS

THE SILURIAN GIFT
DOKTOR: Jedenasty Doktor
TOWARZYSZE: Brak
WRÓG: Rick Pelham, Partoc

ZARYS
Klasyczne, pierwsze spotkanie naszego herosa z Sylurianami zaczyna się od dziwacznej śmierci jednego z badaczy w podziemnej jaskini. Niedługo potem Doktor i Liz zostają poproszeni przez Brygadiera o pomoc w rozwiązaniu problemu w naukowej bazie zajmującej się energią nuklearną. Ktoś tę energię podwędza, a i są ranni majaczący coś o potworach...
Współczesną historię zapewne znacie, przypomnę jednak: w 2020 roku, w malutkiej, walijskiej wiosce gdzie prowadzi się głębokie wykopaliska przy użyciu nowoczesnego wiertła dochodzi do dziwnych trzęsień ziemi. Jeden z pracowników zostaje w niewyjaśniony sposób pochłonięty przez grunt, a kiedy Doktor wraz z Pondami przybywa na miejsce, podobna tragedia spotyka Amy...
Książka „Syluriański dar” podobnie, jak klasyczny epizod zaczyna się od zagadkowego morderstwa dokonanego przez potwora, dla odmiany na Biegunie Południowym. Rezydujący w tamtejszej rafinerii krezus Rick Pelham twierdzi, iż ma sposób na zaradzenie kryzysowi energetycznemu przy użyciu zupełnie nowego rodzaju paliwa, co Doktor postanawia osobiście zbadać. Poznaje też tam niejaką Lizzie Davies, ale o niej potem.

PIERWSZE WRAŻENIE FABULARNE
Fabuła klasycznej historii rozkręca się dość szybko, jak na siedmioczęściówkę. Sylurianie potrzebują energii do wybudzenia się, ich lider zgadza się w końcu na doktorowy pomysł zawarcia pokoju, ale...to dopiero początek kłopotów!  Wszystko gra, poza jednym, małym mankamentem: początkowo jesteśmy świadkami dziwnego wpływu nieokreślonego czegoś na psychikę ludzi. Wątek ten zostaje niestety porzucony, wobec czego klasyczna przygoda otrzymuje ode mnie dwa i pół punktu na trzy.
Współczesna historia opiera się w zasadzie na podobnym schemacie. Co prawda do realnych działań na dużą skalę ze strony gadów nie dochodzi, ale też mamy do czynienia z pokojowym liderem, którego plany rujnuje nadgorliwy młodzik (Czy raczej młódka) Nie zrozumcie mnie źle, wątek ten jest świetny, ale jednak to już trochę było. Również dwa i pół punktu.
Nie inaczej jest z książką, powiedziałbym, że nawet bardziej podobną do klasycznego odcinka, niż współczesny - w niej mamy nawet wątek za przeproszeniem kolaboracji ludzkiego frajera z Sylurianami w zamian za technologię. Co prawda w książce to on dyktuje warunki...a przynajmniej tak mu się wydaje. Tak czy siak oryginalności kapeczkę brakuje - dwa i pół punktu, jak w poprzednich przypadkach.

TOWARZYSZE I SOJUSZNICY
W historii klasycznej naszemu herosowi towarzyszy Liz, która to, o dziwo, jest mniej irytująca, niż zazwyczaj. Wprawdzie jest bardzo uparta, ale znakomicie współdziała z Doktorem. Nie gorszy jest Brygadier, który to czasem podejmuje działania niepodobające się Doktorowi i jest tego świadomy, ale robi to, co musi. Służy także wsparciem militarnym. Do tej historii nie mam zastrzeżeń w kwestii towarzyszy, trzy punkciaki na trzy.
Amy i Rory ze współczesnej przygody nie są źli, starają się, ale powiedziałbym, że są kapkę mniej użyteczni. Oczywiście heroizm Rory’ego na końcu sięga szczytu, ale duża część jego roli wiąże się z pomyłką postaci drugoplanowej, która wzięła go za kogoś innego. A Amy... raz, że trzeba ją uratować, a dwa, kto to widział tak pyskować groźnym potworom? :) Za państwa Pond przygoda ta otrzymuje dwa i pół punktu na trzy.
W książce Doktor nie ma regularnych towarzyszy, po jego stronie staje natomiast wspomniana Lizzie Davies, sprytna, acz rozchwiana emocjonalnie ekolożka z ładunkami wybuchowymi. Potrafi sobie radzić w różnych sytuacjach a i pomocą służy, ale czasem jest zbyt uległa. Dwa i pół punktu za jej osobę.

MNIEJ PRZYJAZNE ISTOTY I ICH PLAN
Klasyczni Sylurianie, kiedy już nie mają zamiaru zawierać z ludźmi pokoju, postanawiają wybić ich podstępem. Ich plan jest świetnie przeprowadzony i sprytny, a kiedy się nie udaje, przechodzą do czegoś innego, nie mniej złowrogiego i robiącego wrażenie. Trzy punkty na trzy.
Sylurianie z “The Hungry Earth"/ "Cold Blood” planują po prostu zwykły militarny podbój, ale wrażenie robi uwięziona Alaya, która chętnie zginie, jeśli jej śmierć rozpocznie wojnę. Mocarny i świetny pomysł. Dwa i pół punktu.
W książce wreszcie Sylurianie, czy raczej jedna, agresywna sztuka mają troszkę bardziej podstępny plan, którego nie zdradzę, gdyż i tak łatwo się go domyślić, (Ma związek z paliwem, tyle powiem) co nie zmienia faktu, że jest dobry i intrygujący. Trzy punkty, także za to, iż mamy tu pełną menażerię z Diabłami Morskimi i Myrkami (Coś jak bazyliszki) na czele.

POSTACI MNIEJ LUB BARDZIEJ POBOCZNE
Cóż mogę powiedzieć o postaciach pobocznych z klasycznej, syluriańskiej historii? Są nieźle napisane, ale bez szału. Naukowiec przekonany, że Doktor dybie na jego karierę, inny kolaborujący początkowo z Sylurianami, jego koleżanka chcąca wyjawić prawdę... Sporo ich, i są różnorodni. Dwa punkty.
W przygodzie współczesnej postawiono bardziej na emocje. Kobieta, której syn i mąż znaleźli się w syluriańskiej niewoli nienawidzi gadów, już zwłaszcza, gdy okazuje się, że jedna sztuka otruła jej ojca. To też poruszająca postać, zwłaszcza w scenie, gdy chce szybko umrzeć zamiast cierpieć. Niezły jest też Sylurianin-naukowiec, wielka szkoda, że tak marnie skończył. Ogółem postaci tej historii to rewelacja. Trzy punkty.
Co mamy w tej kwestii w książce? Bidę z nędzą, głównie dlatego, że tomiszcz ów jest króciutki. Na plus należy jednak zaliczyć pokojowego Sylurianina mającego problemy z córką. Tak, to nie żart. Brzmi to absurdalnie, ale jest sensowne i bardzo ważne dla fabuły. Jednak ponieważ to troszkę mało, tylko jeden punkt.

DOKTOR
Trzeci Doktor, który jest głównym bohaterem omawianej tu klasycznej historii daje czadu, to trzeba powiedzieć. Daje się wprawdzie ze dwa razy złapać Sylurianom, ale ostatecznie powstrzymuje wszystkie ich plany i to z fasonem. Jest też, jak to on, nieco sarkastyczny i szorstki, ale to właśnie jego najbardziej charakterystyczne cechy. Trzy punkty na trzy.
Serialowy Jedenasty również jest znakomity. Prezentuje zarówno iście dziecięca energię i entuzjazm jak też i głębokie doświadczenie i charyzmę. Trochę też korzysta ze swojej bogatej wiedzy, może nie tyle, ile w trzecim wcieleniu, ale nie ma na co narzekać. Pełne trzy punkciaki.
W książce mamy do czynienia też z Jedenastym Doktorem i w zasadzie jest tak samo dobry, a raczej byłby, gdyby nie durna końcowa sugestia, że chciwy Rick Pelham teraz może pomóc ekologom. On, gość który właśnie stracił majątek poniekąd też przez jedną ekolożkę? (Plus przez dwa inne czynniki: własną chciwość i Sylurian :) ) Mam nadzieję, że autor książki po napisaniu tego zdania w wielkich susach wypieprzył na Skaro. No ale dobrze, reszta roli Doktora jest jak najbardziej sensowna i poprawna, a to tylko jedno-dwa zdania. Ważne, bo ważne, ale jednak. Dwa i pół punktu na trzy.

ZAKOŃCZENIA
Wyjątkowo mocną stroną klasycznej przygody jest jej finał. W sumie można chwilę wcześniej zorientować się, co planuje Brygadier, ale i tak jego plan robi wrażenie. Trzy punkty.
Finał współczesnej, syluriańskiej dwuczęściówki to oczywiście heroizm Rory’ego oraz przemocarny twist z tym, co Doktor wyciągnął ze szczeliny. Ma to większy związek z całym wątkiem Ciszy, niż z gadami, ale jest w odcinku? Jest :) Również trzy punkty.
Zakończenie książki nie jest złe: podobnie, jak w dwóch pozostałych historiach przez jeden, znerwicowany egzemplarz Sylurianie muszą wrócić do stanu hibernacji, całość wieńczy też duże łubudu, jednakże nie ma niczego, co aż tak ryłoby czaszkę, jak w obu serialowych przygodach. Dwa punkty.

TECHNIKALIA
W ostatniej już kategorii, sprawach czysto technicznych, klasyczny odcinek prezentuje się jako tako. Sylurianie jak na czasy powstawania tej historii wyglądają nieźle, ich jaskinie tchną autentycznością a efekty ataków telekinetycznych (Tak, kiedyś to potrafili, przynajmniej trochę!) nie rażą, podobnie, jak wygląd ich dinozaura. Rażą natomiast paralityczne ruchy gadów. Czemu tak to zrobiono, pozostaje zagadką. Ponieważ jest to bardzo często widoczne, półtora punktu na trzy.
Nie mam zastrzeżeń do efektów we współczesnej przygodzie, aczkolwiek będę złośliwy i pół punktu urwę za brak trzeciego oka/wypustki u „nowych” Sylurian. Wiem, że nowe serie rządzą się swoimi prawami, zwłaszcza przy ponownym projektowaniu postaci, ale akurat u gadów miejsce na ten dynks było! Na szczęście reszta jest super, zwłaszcza podziemne miasto czy eksplozje. Dwa i pół na trzy.
Książka napisana jest bardzo dobrze, fajnie ujęto postaci, ich wygląd i zachowanie, ale największą zaletą jest fakt, że spokojnie może ją przeczytać osoba nieznająca DW w ogóle!  Wielkie. Już za samo to trzy punkty na trzy.

WERDYKT
Na wstępie chcę Was zapewnić, że wszystkie omawianie tu przygody są bardzo dobre i warto się z nimi zapoznać. Zwycięska może być tylko jedna, i jest nią „The Hungry Earth”/”Cold Blood" z wynikiem dziewiętnastu punktów na dwadzieścia jeden możliwych. „Doctor Who and the Silurians” ze względu na troszkę drobnych mankamentów otrzymało punkciak mniej. Ostatnia, co nie znaczy, że słaba, jest książka, szesnaście i pół punktu. Poratowałoby ją, gdyby była trochę dłuższa i miała więcej rozbudowanych postaci. Niemniej jednak i tak zła nie jest, nawet pomimo tego końcowego absurdu Doktora.

Mam nadzieję, że miło spędziliście czas na lekturze tej rozbudowanej, porównawczej recenzji. Dajcie znać o Waszych opiniach i uwagach. Do następnego :)


4 komentarze:

  1. Pierwszą moją reakcją na tę recenzję był... spory wytrzeszcz. Takiej długiej jeszcze chyba nie widziałam! Co ciekawe nie każdy z podpunktów jest długi, ale jest ich nadzwyczaj dużo. Fajnie, lubię dużo do czytania ;D
    Co do treści właściwej - bardzo mi się podobało :) Uczciwie oceniłeś tak różne rzeczy, opowiedziałeś o postaciach i wyglądzie, doceniłeś stronę emocjonalną w nowym i nawet na Skaro ktoś wyleciał! ("W wielkich susach" XD)

    OdpowiedzUsuń
  2. Komć na śpiąco, przed przeczytaniem recki;
    - dedykejszyn jest, supcio, czuje się ważna, choćby miało tak być tylko dziś,
    - o, będzie Rory, fajno,
    - szkoda, że dwa razy Jedenasty,
    - o długa notka. Bardzo długa. Jezu, i ja miałabym to przeczytać jeszcze teraz?! SZALENIEC! Ale super, będzie co czytać w końcu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szaleniec!!! XD

      Ale prawda, że długa? :]

      Usuń
  3. Komć po wyspaniu się, po przeczytaniu recki;
    super! Zgłaszam wniosek o częstsze zamieszczanie długich wpisów i porównywanie 3 mediów :)

    Żałuję, że porzucono wątek działania tego czegoś na ludzi w klasycznej historii. Nie lubię niedopowiedzeń. Może napiszesz jednoczęściówkę wyjaśniającą toto? :P

    Szczerze mówiąc nie sądziłam, że wygra 11. Doktor :P

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)