niedziela, 17 sierpnia 2014

Galaktyka 4



Niniejszą historię recenzuję na prośbę Astroni. Ponieważ rzecz dotyczy opowieści w dużej mierze zaginionej, wspomagałem się nowelizacją.

GALAXY 4
DOKTOR: Pierwszy Doktor
TOWARZYSZE: Vicki, Steven Taylor
WRÓG: Maaga

PRZYBYCIE
Doktor, Vicki i Steven przybywają na nienazwaną planetę, z którą według Władcy Czasu coś jest poważnie nie tak: warunki do życia są na jej powierzchni sprzyjające, ale na oko żadne się na niej nie rozwinęło! Nasi bohaterowie napotykają natomiast małe roboty, które Vicki nazywa Chumbleyami oraz wrogo nastawione do machin kobiety przedstawiające się jako mieszkanki planety Drahva z Galaktyki Czwartej. Twierdzą one, że planeta wkrótce ulegnie zniszczeniu, a uciec można jedynie statkiem podstępnej i agresywnej rasy Rillów!

SPOTKANIA
Co można powiedzieć o tej historii? Nie jest zła, ale, jak tu u Pierwszego Doktora, sporo w niej dłużyzn. Szczególnie przeciąga się akcję przez liczne „ekspedycje” naszych bohaterów. A to z powrotem na Tardisa celem przeprowadzenia niezbędnych analiz, a to na wraży statek, a potem na powrót w miejsce, z którego przyszli...Niemniej gdy się coś dzieje, to na dobre: zwroty akcji są ciekawe, strzelaniny wartkie i, choć raczej można się domyślić, że Drahvianki łżą, do pewnego momentu nie ma co do tego pewności.

POSTACI
Co do naszych bohaterów nie mam zastrzeżeń. Doktor prezentuje nam spryt, charyzmę i wiedzę, a także ciekawość świata i charakterek - potrafi ofuknąć towarzyszy, kiedy trzeba! Vicki i Steven to z kolei swoje przeciwieństwa - ona wesoła, optymistyczna i pełna ufności, (Choć czasami oceniająca po pozorach) a on jest pesymistą, ostrożnym z obdarzaniu zaufaniem i trochę lekkomyślnym. Łączy ich natomiast odwaga i to, że dla dobra reszty nie boją się zaryzykować i zostać więźniem Drahvianek. Są jeszcze Rillowie, potworzaste nieco stwory, których jednak nie należy oceniać pochopnie. Dodam jeszcze, że książkowa wersja tej historii trochę rozbudowuje informacje o ich gatunku.

TA ZŁA LUB TE ZŁE
Główną złą jest oczywiście Maaga, przywódczyni Drahvianek, kosmicznych amazonek. Jej podwładne to stworzone przy pomocy inżynierii genetycznej, ślepo posłuszne wojowniczki, natomiast ona sama jest...dzika. To najlepsze określenie, kocha ona przemoc i walkę, dla zwycięstwa zrobi wszystko a innych ma za nic. Sztampa? Może trochę, ale ja osobiście takich wrogów lubię. Choć mogłaby być ona trochę inteligentniejsza, zamiast tego jednak potrafi walczyć absolutnie do samego końca i nie poddawać się. Dobre i to.

WRAŻENIE
Technicznie jest, jak na czasy produkcji tej historii, średnio. Maaga od Ziemian czy Doktora różni się tylko czarnymi punkcikami tuż nad oczami. Chumbleye w mojej opinii wypadają blado, małe, jeżdżące czajniki-wieżyczki. Za to Rille...Tu już twórcy się popisali, wielkie, masywne potworzyska. Szacun. Inne efekty, jak strzały czy wybuchy nie prezentują się natomiast najgorzej i chyba nie da się tu nic więcej powiedzieć.

W PRAKTYCE
Nie mogę powiedzieć, aby historia ta była czymś bardzo słabym. Można zapoznać się z nią bez zgrzytania zębami, choć swoje wady ma i nie jest jakoś wybitna. Ot, odrobinę powyżej średniaka.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA
Na plus:                                                                                                       Do bani:
- Postaci                                                                                                   - Dłużyzny fabularne
- Fajnie wyglądająca rasa Rillów                                                            - Część efektów słabsza
- Trochę akcji

4 komentarze:

  1. Musiałam wszystkie te miejsca między dłużyznami i manifestacje charakterów zwyczajnie przespać (i mówię to tylko połową ironii X) ). Za to, tak, Rille były paskudne, jak jeden pierwszy raz się pokazał, to był z tego cliffhanger konkretny!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyznam, że zainteresowałeś mnie Rillami, i to jeszcze jest Pierwszy Doktor, warto zobaczyć. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już sam akapit "Przybycie" bardzo mnie zachęcił (takie rzeczy dzieją się u Pierwszego?!). I niestety, znowu odcinek zaginiony - ostatnio prześladują mnie owe odcinki w ilości hurtowej. BBC!!! *wymachuje pięścią*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie jest tak źle, jest tam sporo nierekonstruowanych fragmentów, do tego w 2011 znalazła się podobno cała trzecia część: http://news.drwho-online.co.uk/Two-Lost-Doctor-Who-Episodes-Found!.aspx. Jeszcze tylko jakiś szczęściarz musi wrzucić go na Torrenta.

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)