sobota, 20 września 2014

Komiks: Zmiany

Niniejszą recenzję publikuję dla Bessie, która prosiła o ocenienie komiksu z Frobisherem.

CHANGES
DOKTOR: Szósty Doktor
TOWARZYSZE: Peri Brown, Frobisher
WRÓG: Kymbra Chimera

CO I JAK
W recenzji pomoże mi Kabanos, który zdobył Waszą sympatię swoim pierwszym występem. Cześć, Kabanos.
Strzałeczka, Internety. Od czego tu zacząć...Może od fabuły. Dziunia i pingwin grasują w składzie fantów Doktora, znajdują tam rzeczy, które można by opchnąć dobremu paserowi...
...gdy wtem Władca Czasu ostrzega ich, że coś wtargnęło na pokład i może być niebiezpiecznie.
Ale oni nie potrafią, psia ich mać, usiedzieć w jednym miejscu!
Ano nie potrafią, postanawiają przejść się po wnętrzu Tardis, gdy tymczasem wspomniany intruz, Kymbra Chimera, prezentuje zdolność do zmiany kształtu przybierając wygląd Władcy Czasu!

KRESECZKA
Graficznie komiks ten prezentuje się dobrze.
A nawet bardzo dobrze! Lepiej, niż dziary, które robiłem kumplom z celi w Rawiczu!
Czytaliśmy go akurat w wersji czarno-białej, ale mimo braku kolorów robi wrażenie. Taka na przykład Peri wygląda dokładnie jak w „The Mysterious Planet”.
Ale doktorową facjatę to mogli rąbnąć trochę młodszą, bo wygląda staro.
Prawda. Za to co mi się najbardziej pod względem grafiki podobało, to to jak zostały uchwycone przemiany stworów zmiennokształtnych. Świetna robota.

OPOWIEŚCI DOBREJ TREŚCI
Autorem tegoż komiksu jest Grant Morrison, znany z wrzucania do swych dzieł dodatkowych, ale nieszczególnie kłócących się z kanonem rzeczy. Tu na przykład mamy liczne pomieszczenia w Tardisie.
Choćby zoo dla zagrożonych gatunków. Ja też kiedyś takie miałem, w przyczepie. Ale się szmuglowało...
Miałbym jedna, drobną uwagę odnośnie fabuły: Frobisher odzyskuje swoje zdolności zmiany kształtu, czemu więc nie wraca do naturalnej postaci?
Może ukrywa się przed gliniarzami?Od siebie dodam jeszcze, że Morrison świetnie zarysował charaktery postaci. Dziunia Peri jak zawsze ma kłopoty, pingwin jest cwaniakiem, a Doktor w swoim stylu pokonuje intruza.


RAZEM
Bardzo przyjemnie czyta się ten komiks, choć jest kapeczkę za krótki, ale to bolączka znakomitej większości tego typu dzieł z Whoniwersum.
No, poczytałoby się jeszcze, szesnaście stron to mało, ale każda jest w dechę.
Uchybienia są naprawdę drobne, w zasadzie nie zwraca się na nie uwagi, bo ta skupia się na smaczkach i humorze. Puenta dla przykładu jest w lekki acz doktorowy sposób zabawna.
Nie będziemy takimi małpiszonami i nie zaspoilerujemy, ale mała podpowiedź: coś z nią związane było w późniejszym „The Christmas Invasion”.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                     Do bani:
- Strona graficzna                                                - Czemu Frobisher nie wrócił do dawnej postaci?
- Charaktery postaci
- Humor i smaczki


sobota, 13 września 2014

Książka: Człowiek w aksamitnej masce

Niniejszą książkę recenzuję na prośbę Michała M. który napisał do mnie na Ask.fm.


THE MAN IN THE VELVET MASK
DOKTOR: Pierwszy Doktor
TOWARZYSZE: Dodo Chaplet
WRÓG: Minsky, de Sato

PRZEDSTAWIENIE CZAS ZACZĄĆ
Na wstępie chciałbym powitać mojego znajomego, który pomoże mi w recenzji, oto pan Kabanos Wołomiński.
Strzałeczka, Internety. Pomieszkuję sobie w pięknym województwie świętokrzyskim od niedawna, ale generalnie to ja jestem globtroterem, jak Doktor. Mieszkałem już w Rawiczu, Białołęce, Wronkach...
Strzałeczka, Kabanos. Jako, że masz takie bogate doświadczenie, z pewnością fachowo streścisz zarys fabuły omawianej książki?
Się wie! Stary Doktor w towarzystwie małolaty mającej ksywę chyba od prehistorycznego, wymarłego ptaka lądują w kraju Żabojadów...
Tłumaczę: we Francji...
...w czasach porewolucyjnych. Niestety jakiś łajdus namotał w czasie i świat wygląda zupełnie inaczej, niż powinien, nad Paryżem góruje nowa wersja Bastylii, a w jej środku wykonuje się makabryczne eksperymenty. Dziunia wkurza się na Gallifreyczyka o to, że nie chce on jej pomocy mimo, iż widać że ma się on kiepsko i nasi bohaterowie się rozdzielają. On stara się na własną rękę wyczaić, co i jak, a ona przyłącza się do trupy aktorów.
Przez co czeka nas wiele stron będących dosłownie zapychaczami, ale o tym za chwilę.

KLIMAT
Książka ta utrzymana jest w wyjątkowo ponurej tonacji.
No, ponuro jak w Warszawie na Rakowieckiej, kiedy nie dawali kisielu do obiadu.
Powiedziałbym, że chyba bardziej. Wyniki tych eksperymentów, o których wspomniałeś, liczne, brutalne morderstwa, smutne historie postaci drugoplanowych... Az wyć się chce. Za to w kwestiach stylistycznych jest to jedno z najlepszych dziełek należących do Whoniwersum, jakie czytałem. Bardzo bogate, szczegółowe opisy ocierające się czasami poziomem o lektury ambitne, konkretna psychologia postaci...
Tylko co z tego, skoro zawierający się w prawie połowie całości wątek Dodo zaczyna cokolwiek wnosić do fabuły pod sam koniec?
Trafna uwaga. Wątek ten napisano jak należy, z jednej strony ociera się o psychologiczny romans, z drugiej nie ma w nim krztyny patosu czy przedramatyzowania. Ale jednak gdyby był krótszy, fabuła mogłaby iść dokładnie tym samym torem. Z jednej strony masz niezgorszy kawał lektury przed sobą, a z drugiej czekasz, aż się skończy, by przejść do tego, po co tak naprawdę czytasz książki DW – rozwiązania intrygi i uratowania sytuacji przez Doktora

POSTACI
Co sądzisz o postaciach tej opowieści?
Początek to mnie trochę zdziwił. Doktor już ma dolegliwości przed-regeneracyjne? Toż do przemiany jeszcze tyle innych przygód...
Też to zauważyłem. Wyraźny błąd autora. Poza tym jednak postaci wypadają fajnie. Zaskoczyło mnie, kim jest naprawdę tytułowy bohater. No i nawiązania do serialu „The Prisoner”...
Mimo tej kaszany z Doktorem, autor nieźle się spisał tworząc postaci drugoplanowe.
Owszem. Mamy ich sporo: tajemniczego szefa aktorskiej trupy, aktora chcącego wciągnąć Dodo w dziwną, psychologiczną grę, drugiego, któremu się to nie podoba, upiornego syna pana złego...
A dziunia?
Dość trudne zadanie stało przed autorem - wstawić dość radosną postać Dodo do wybitnie ponurej scenerii. Poszło jednak dobrze. Jej dylematy nie były wydumane a emocje sensowne. Brawo.

JĘZYK
Te szczegółowe opisy, o których wspomniałeś rzecz jasna wymuszają na autorze stosowanie angielskiego na zaawansowanym poziomie, ale bywały powieści trudniejsze pod tym względem, co nie?
Zgadzam się, dla średnio znających język momentami może być trudno, ale tylko momentami. Można się doczepić do braku charakterystycznego „Hm?” Doktora, ale to naprawdę malutki detal.

CZYLI
Zarekomendowałbyś naszym czytelnikom te książkę, Kabanos?
Pies wie, jest dobra, ale przegadana. Gdyby autor nie silił się na ilość...
Najgorzej, że nawet zapychacze napisał dobrze, przez co mamy dylemat. Może więc tak: jeśli lubicie powieści niezbyt gwałtowne, z powoli rozpędzającą się akcją, to jest to coś dla Was. Spodoba się także fanom lubiącym styl z rozbudowanymi opisami, choć niektóre z nich są...makabryczne

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                             Do bani:
- Styl                                                                   - Autorze, do regeneracji jeszcze szmat czasu!
- Postaci drugoplanowe                                                  - Wątek Dodo mało znaczący dla całości
- Wiarygodna Dodo
- Intryga



I to wszystko na dziś. Dajcie znać, czy chcecie, aby Kabanos pojawiał się w kolejnych recenzjach, czy...
Nie ma żadnego „czy”! Bo z kałacha wyjadę!
Taak...Więc do następnego razu.

poniedziałek, 1 września 2014

Słuchowisko: Zagreus

Niniejsze słuchowisko recenzuję na prośbę Preity, która napisała do mnie na Ask.fm



ZAGREUS
DOKTOR: Ósmy Doktor/Zagreus
TOWARZYSZE: Charley Pollard
WRÓG: Zagreus, Rassilon

OSTATNIO W...
Ratując życie Charley Doktor dostaje się pod wpływ tzw. Antyczasu - jego ciało przejmuje dziwny, pradawny byt zwany Zagreusem. Nie jest on przyjaźnie nastawiony, a przeciwnie. Przerażona dziewczyna daje dyla by niespodziewanie...znaleźć się u lekarza w towarzystwie matki! Z tym, że rzeczony medyk wygląda jak Brygadier, a mamuśka mówi dziwne rzeczy by za chwilę, uważajcie, zmienić się w królika! A to dopiero początek absurdów...Tymczasem gdzieś indziej kapłanka zniszczonej przez Rassilona religii i pokonany przezeń wysokiej rangi wampir knują przeciw swemu wrogowi intrygę...

ŚWIĘTA
Słuchowisko to powstało celem uczczenia czterdziestej rocznicy powstania DW, toteż pełno w nim odniesień, tekstów użytych wcześniej przez inne postaci lub znanych person. Odtwórcy ról Doktorów 5-7 pojawiają się tu nawet, użyczając głosu nieco innym postaciom, które jednak potem...dobra, bez spoilerów :) A jak jest ogólnie z fabułą? Średnio. Wiem, że absurd jest integralną częścią whoniwersum, uwielbiam to, ale...ale bez przesady. Przykład z królikiem to tylko jedna rzecz, jest jeszcze odwrócenie eksperymentu z kotem Schrodingera (Kot zamyka Doktora...) czy pewna kuriozalna bitwa. A gdyby nie to, wyszłaby świetna przygoda w realiach mistyczno-gallifreyskich...

LIMIT
Dobra, ale starczy narzekania, są dobre strony. Niesamowicie wypada Doktor/Zagreus, rozmawiający ze swoim drugim ja i szalejący w furii, majestatyczny, złowrogi Rassilon i jego plan, mimo wszystko mnogość i różnorodność światów-scenariuszy do jakich trafia Charley...A i ona sama jest może trochę naiwna i emocjonalna, ale i przez to realniejsza. O głosach już nieco było, ale mimo to: jest świetnie. McGann doskonale wciela się w tak różnych Doktora i Zagreusa a C. Baker, Davison i McCoy zanim jeszcze zdążyłem ich posłać na Skaro za wcielanie się głosami w inne postaci identycznie, jak w Doktorów dostali ku temu uzasadnienie fabularne. Mamy też fajne, mroczne wcielenie Tardis ukazujące się jako Brygadier, Nicolas Courtney przeszedł samego siebie. A takich gościnnych występów jest dużo więcej...

I JESZCZE RAZ
Krótko dzisiaj, ale takie wynalazki jak „Zagreus” bardzo źle się recenzuje. Słuchowisko to składa się bowiem z elementów wybitnych i miernych. Nawet nie średnich tylko miernych. Scenariusz ma tez czasem problemy z rozdzieleniem złudzeń od prawdziwych wydarzeń, które spotykają naszych bohaterów. Nie wszystkim też spodoba się patetyczne zakończenie. Wprawdzie wątek Rassilona, jego intrygi i wrogów jest przedni, ale czy warto dlań przebijać się przez całą resztę? Prawdę mówiąc niekoniecznie.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                           Do bani:
- Strona techniczna                                                                       - Przesadzony absurd
- Fajne postaci                                                                              - Chwilami zawierucha scenariuszowa