niedziela, 26 października 2014

Niech wióry lecą: Lungbarrow (Książka)

Dzisiaj, na prośbę Marty, która napisała do mnie na ask.fm, recenzja pewnej książki. Zgodnie z ową prośbą, polecą wióry :)




LUNGBARROW
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Chris Cwei
WRÓG: Glospin

CO Z CZYM
W recenzji pomoże mi oczywiście Kabanos.
Strzałeczka, Internety.
Całość zaczyna się od krótkiego opisu klątwy, jaka spadła na Gallifrey. Jakiś czas potem jeden z jej obywateli rozważa samobójstwo, od czego jednak odwodzi go myśl, że zostawi wtedy Rassilona bez kontroli. W rozmyślaniach przeszkadza mu niespodziewany zamach na jego życie...Tymczasem towarzysza Doktora, Chrisa, dręczą dziwaczne sny, a mieszkanka Paryża, Dorothee, podróżująca na motorze z opcja otwierania tuneli czasowych, po tajemniczym wypadku spotyka...inną wersję siebie, określającą się jako Ace. Z kolei na Gallifrey niejaka Leelandredloomsagwinaechegesima (Znana też jako Leela) odkrywa tajemnicę związaną ze zniknięciem Domu Lungbarrow oraz próbuje poradzić sobie z wycelowaną w nią niechęcią rodziny męża.
Gorszy pieprznik mają chyba tylko w prokuraturze okręgowej.
Lepiej bym tego nie ujął, przyjacielu.

INNI
Teraz nieco o postaciach – te, które znamy z serialu są nieźle przedstawione, szczególnie Doktor. Może tylko dziunia Ace i to jej rozdwojenie dziwne powodują, że jest trochę nieswoja...
Niestety, postaci wymyślone przez autora tej książki do najlepszych się nie zaliczają.
Są po prostu nudne jak sobotni apel naczelnika więzienia we Wronkach!
Tak. Najbardziej uderza to w postaci głównego złego – jest to postać do bólu płaska i sztampowa, bez cienia głębi. Knuje wprawdzie nienajgorzej, ale to niewiele zmienia. Minusik dla pana twórcy.

TO SAMO, ALE NIE TAK SAMO
Jako pisarz-amator zawsze twierdziłem, że dzieło takie, jak książka związana z serialem powinno być kreatywne. Co jednak, jeśli z tą kreatywnością się przesadzi?
Co wtedy? „Lungbarrow” wtedy! Na liście przedobrzeń autora mamy: durny jak klawisz z ulicy Rakowickiej w Warszawie pomysł z krosnami, za pomocą których rozmnażają się Władcy Czasu, Gallifreyankę obdarzoną supermocami jak telekineza...
Oraz przekombinowanie planu Cartmela – plan zakładał, że Doktor był kiedyś bardzo potężnym Innym – wedle „Lungbarrow” Susan to wnuczka Innego właśnie, którą potem odnalazł już Doktor. Po co to?
O to samo pytałem klawiszy, jak zakładali mi kajdanki. Dorzuciłbym też takie durne drobnostki, jak ten przenoszący się w czasie MZ ( http://pl.wikipedia.org/wiki/MZ_ETZ_250 )
To chyba był inny motor, wiesz?
Motor to motor, jaki by nie był, wyrok za niego taki sam.

SŁOWOTWÓRSTWO
Książka ta stoi na przyzwoitym poziomie technicznym. Stylistycznie nie razi, a niektóre opisy są naprawdę bardzo ładne.
Językowo też gra i buczy – średnio zaawansowany w angielskim czytelnik da sobie radę.
A na dodatkowy plus można zaliczyć kilka ładniutkich ilustracji :)

WYNIKI
Ja to powiem, ja! Mogę?
Nie krępuj się.
Książka nie jest najgorszym pod słońcem chłamem, ale jej autor i tak powinien spieprzyć na Skaro i to szybko!
Słusznie prawisz. Przeczytać można, fabuła nie jest zła, ale odrzucają od niej nietrafione próby zmiany lub wprowadzenia czegoś nowego do Whoniwersum. Nawet mocny finał tego nie zmienia. Za to docenić należy rozwiązanie wszystkich niemal wątków.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                                     Do bani:
- Postaci serialowe jak należy                                                                 - Słabe autorskie postaci
- Dużo wątków                                                                               - Nierówność poziomu wątków
- Fajny finał                                                                                     - Kilka kiepskich pomysłów

niedziela, 12 października 2014

Jaskinie Androzani

Niniejszą historię recenzuję na prośbę Bessie, która napisała do mnie na Ask.fm.


THE CAVES OF ANDROZANI
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Peri Brown
WRÓG: Sharaz Jek, Morgus

NA POCZĄTKU BYŁY...
Doktor i Peri przybywają na planetę Androzani Minor, gdzie znajdują interesujące ślady. Prowadzą one do pobliskich jaskiń pełnych dziwnej, kleistej substancji oraz broni. Nasi bohaterowie zostają po chwili pojmani przez grupę żołnierzy pracujących dla niejakiego Morgusa - niemoralnego bogacza i szefa grupy wydobywającej spectrox - trującą i niezwykle cenną substancję, która po odpowiedniej obróbce może wydłużyć ludzkie życie. W międzyczasie jednego z żołnierzy z głębszej części jaskini zabija dziwny potwór, a niedługo potem Morgus bierze Doktora i Peri za pomocników handlarzy bronią i skazuje na śmierć przez rozstrzelanie. Tymczasem sytuację obserwuje z ukrycia ktoś jeszcze...

POSTACI
Zanim zaczniemy omawiać bohaterów tej opowieści, jedna uwaga: poza Doktorem i Peri wszyscy są tu źli. Morgus dla zysku zabija, jego asystentce zależy tylko, by przejąć jego stanowisko, a najemnicy, w szczególności ich szef, lubują się w zastraszaniu i przemocy. Bynajmniej nie twierdzę, że to źle, iż te postaci takie są, czyni to jednak historię ogromnie ponurą, a nie każdemu coś takiego może przypaść do gustu. Tymczasem przechodząc do główniejszych postaci: Peri oczywiście jest damą w opałach no i obiektem westchnień jednego z głównych przeciwników Doktora, ale, co ważne, nie wątpi we Władcę Czasu ani go w żadnej sytuacji o nic nie obwinia, a to już dużo. A on sam? Otoczony przez osobników amoralnych reaguje nieco sarkastycznie, a generalnie nie ma okazji jakoś szczególnie błyszczeć wiedzą, a ważniejszy staje się jego talent dyplomaty, choć przeciwnicy są zaimpregnowani na sensowne argumenty.

TEN JEDEN
Nie wspomniałem jeszcze o Sharazie Jeku - to działający z ukrycia, zamaskowany konstruktor androidów i postać bardziej tragiczna, niż zła. Robił niegdyś interesy z Morgusem, ten jednak zdradził go przez co ów został na zawsze oszpecony i w pewnym stopniu oszalał.Czego teraz chce? Zemsty oraz (oczywiście...) Peri. Został napisany i zagrany koncertowo, widać, jak przeżycia wpędziły go w obłęd z którego momentami zdaje się być w stanie wyjść...by za chwilę rzucić się ponownie w odmęty ślepej furii. Również jego ostatnia scena to mały majstersztyk.

TECHNIKA
Technicznie nie mogę powiedzieć, by było źle. Lokalny potwór wygląda słabo, ale są z nim raptem dwie sceny. Wnętrza za to tchną autentycznością, bronie mają fajny efekt, a androidy Jeka też nie rażą wyglądem. Maska naszego wariata mogłaby być odrobinę mniej groteskowa i ograniczyć się do jednej barwy, ale dobrze pokazuje, z kim mamy do czynienia. Podobnie, jak jego prawdziwe, zniszczone oblicze. Dziwnie wypada końcowy efekt czegoś, czego nie zaspoileruję, ale fajnie zobaczyć i usłyszeć kilka osób z przeszłości Doktora

WADY
Wadę znalazłem jedną - pod koniec, gdy Doktor udaje się na poszukiwanie lekarstwa na truciznę, niemal cała jego droga i zdobycie pożądanej substancji...nie są pokazane! Oczywiście zamiast nich mamy kilka innych świetnych scen, ale odnoszę wrażenie, że miało być kapeczkę dłużej, ale materiał został przymusowo skrócony. Szkoda.

I JAK
Gorąco polecam tę historię. To mocny, trzymający w napięciu thriller science-fiction i zarazem DW w najlepszym wydaniu. Miodzio.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                                    Do bani:
- Świetne postaci                                                                                  - Chyba miało być dłużej...
- Mroczny klimat
- Większość efektów
- Wartka akcja

sobota, 11 października 2014

Czas i Rani

Niniejszą historię recenzuję na prośbę Bessie, która napisała do mnie na Ask.fm.


TIME AND THE RANI
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Melanie Bush
WRÓG: Rani, Tetrapsi

NOWY POCZĄTEK
Po ataku na Tardis Doktora Rani wdziera się na pokład w towarzystwie służących jej potworów. Widzi tam regenerację mężczyzny w nowe, siódme już wcielenie i zabiera do swojego laboratorium, pozostawiając nieprzytomną Melanie. Jak się okaże, Doktor jest potrzebny Rani do naprawy pewnego urządzenia, ważnego dla jej planów. Tymczasem odzyskawszy przytomność panna Bush napotyka na przedstawiciela rasy Lakertian - jaszczurowatych humanoidów zniewolonych przez złą Władczynię Czasu...

RAZ, DWA, TRZY
Postaci to mocny punkt tej opowieści. Doktor przez sporo czasu jest pogrążony w częściowej amnezji, którą spowodowała Rani, ale kiedy już odzyskuje pamięć, potrafi sprytnie pokonać przeciwniczkę demonstrując pierwszy ślad późniejszej, manipulującej strony tego wcielenia. Melanie natomiast jak to Melanie, wpada w tarapaty, dużo krzyczy, ale potrafi dogadać się nawet z nieufnym kosmitą i pomóc Doktorowi. A jaka jest Rani? Znakomita i niebywale przebiegła. Nie zaspoileruję, ale pomysł, w jaki nabrała odurzonego Doktora by jej pomógł jest jednym z najcwańszych w historii DW, a jednocześnie nawet zabawnym. Cały jej plan też do najgorszych nie należy i doskonale wpisuje się w jej osobowość.

TECHNIKA
Pod względem technicznym jest przeciętnie. Lakertianie wyglądają fajnie, ale odrobinę zbyt ludzko, natomiast służalcy Rani, Tetrapsi przeciwnie - są trochę przekombinowani pod względem wyglądu. Za to pułapki Władczyni Czasu i związane z nimi eksplozje nie pozostawiają pola do zarzutów. Podobnie, jak wnętrza, bo plenery są zwyczajnie niezbyt oryginalne. Efekt regeneracji jest natomiast niezgorszy, choć z samym procesem wiąże się pewien problem, o którym opowiem za chwilę.

NIE WSZYSTKO ZŁOTO...
Jest to jedna z najbardziej znienawidzonych przez Whovian historii, ale dlaczego - nie mam pojęcia. Nie jestem w stanie znaleźć żadnych wad w fabule - wszystko jest spójne, toczy się w poprawnym, nie za szybkim i nie za wolnym tempie a dodatkowo zostało okraszone sporą dawką humoru - ot chociażby fantastyczna scena wybierania nowego kostiumu przez świeżo zregenerowanego Doktora. Właśnie, regeneracja. Ze względu na to, iż Colin Baker z hukiem wyleciał z obsady, historia ta rozpoczyna się właśnie od przemiany i wygląda to trochę tak, jakby nasz heros zregenerował od walnięcia głową w stół. Myślę, że nawet w takiej, jak związana z panem Bakerem sytuacji można to było zrobić fajniej.

SŁOWEM...
Polecam tę historię. Jest naprawdę fajna i ma dużo zalet. A jej hejterów zapraszam do wymieniania jej ewentualnych (bo nieistniejących, hehe) wad :)

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                    Do bani:
- Świetne postaci                                                          - Słabo rozwiązany problem z regeneracją
- Plan Rani
- Humor

czwartek, 9 października 2014

Planeta Pająków

Strzałeczka, Internety. Dzisiaj ja, Kabanos, pociągnę całą reckę, gdyż Capitano jest nieobecny - ukrywa się w lesie przed swoim instruktorem jazdy. O ocenienie tejże historii prosiła Astroni.

PLANET OF THE SPIDERS
DOKTOR: Trzeci Doktor
TOWARZYSZE: Sarah Jane Smith
WRÓG: Ośmionodzy

DZIWNE SPOTKANIA
Ze względu na wydarzenia z "Invasion of the Dinosaurs" Mike Yates melinuje się w buddyjskim klasztorze, nie zaznaje tam jednak spokoju - napotyka bowiem na dziwacznych kultystów i wraz z Sarą Jane postanawia zbadać sprawę. Dziunia jest sceptyczna, ale kiedy w drodze oboje wpadają na traktor-widmo, zmienia zdanie. A tymczasem Doktor i Brygadier poznają niejakiego profesora Clegga obdarzonego telepatycznymi zdolnościami. W ramach testu proszą go o zbadanie swoją mocą niebieskiego kryształu z planety Metebilis III. Jajogłowy wyciąga kopyta po tym, jak ukazuje mu się gigantyczny pająk...identyczny z tym, którego przywołują kultyści!

OSOBISTOŚCI
Co by tu powiedzieć o postaciach...Sarah Jane pełni rolę damy w opałach, ale przynajmniej nie jest aż taką frajerką, jak zazwyczaj. Z postaci pobocznych natomiast najważniejszy jest Tom, trochę upośledzony chłopak, który przypadkowo wplątuje się w całą aferę. A co z Doktorem? Jest świetny i robi wszystko, co charakterystyczne dla tego wcielenia, na przykład używa wielu różnych pojazdów. Co nie oznacza, że nie rusza tą stetryczałą, siwą banią, przeciwnie. W temacie staruchów: nie jest on jedynym Władcą Czasu w tej przygodzie, na jego szczęście!

ZUOOO
A teraz co nie halo w tej opowieści: wrogowie to napromieniowane pająki. Którym promienie dały intelekt i zdolności parapsychiczne, ale nie zmieniły ich wyglądu (tylko je powiększyły) Zachowują się nawet klawo, ale nie podobają mi się od strony technicznej.Niby wykonano je dobrze, ale jakoś tak bez polotu ten pomysł. Poza nim jest jednak w dechę. Są też inne ziutki, wspomniani kultyści, ale to w zasadzie tylko sztampowi "źli", manipulowani przez pajęczą królową.

RÓŻNOŚCI
Oglądając tę historię przypomniałem sobie swoje młode lata. Dlaczego? Bo zawiera długi pościg lądem, morzem i powietrzem, kradzież cennego przedmiotu, pobudkę w odludnej, małej mieścinie...Gdyby jeszcze pojawił się tam prokurator, tobym powiedział, że ktoś wzorował się na moich własnych przygodach. No ale do rzeczy: akcji jest od groma, pierwsza część może nie powala tempem, ale potem non-stop coś się dzieje.

PLANY BUDOWY
O stronie technicznej już było kapeczkę, ale mam tego więcej: wnętrza są efektowne i piękniejsze, niż moja cela na Rakowieckiej. Przyłożono się też do pirotechniki: wybuchów może nie ma dużo, ale są porządnie wykonane. Przyczepiłbym się za to do ostatniej sceny, której nie zaspoileruję, ale jest po prostu mało efektowna.

UWAGA
Słuchajcie teraz, Internety, bo będę prawił, jak jest. Warto zawiesić patrzały na tę historię. Jest dosyć długa, ale nie nudzi. Wrogowie może nie powalają, ale inne rzeczy zdecydowanie to nadrabiają. Nie jest to najlepsze, co DW ma do zaoferowania, ale i tak gorąco polecam.

KABANOS PODSUMOWUJE

To jest klawo:                                                                                       To jest dziadowsko:
- Dużo akcji                                                                                        - Wygląd pająków
- Wszechstronny Doktor
- Dziunia Sarah nie tak głupia, jak zazwyczaj

piątek, 3 października 2014

Książka: Time and Relative

Książkę tę recenzuję na prośbę Bartka, który napisał do mnie na Ask.fm. Tytuł zostawiam wyjątkowo w oryginale, ze względu na nawiązanie do skrótu "Tardis"

TIME AND RELATIVE
GŁÓWNA BOHATERKA: Susan Foreman
WYSTĘPUJE TAKŻE: Pierwszy Doktor
WRÓG: Mróz

CO I GDZIE
W recenzji pomoże mi, ma się rozumieć, Kabanos.
Strzałeczka, Internety.
Książka ta to pamiętnik Susan, wnuczki Doktora, z czasów jeszcze przed pierwszym odcinkiem serialu.
Poznajemy tu jej bandę...
Jaką znowu bandę?  Dwoje jej szkolnych kolegów, Gillian i Johna.
A także wrednych pedagogów. 
Tak. Zanim dojdzie do bardziej...kosmicznych wydarzeń, poznamy jej relacje z wyżej wymienionymi, zobaczymy jak sobie radzi w szkole...
I dowiemy się, w jaki sposób wchodzi do kina na filmy z ograniczeniem wiekowym. A potem powieje kosmicznym chłodem.
Nie spoileruj, co? Całość akcji toczy się mroźną zimą i będzie to miało niebagatelne znaczenie dla całości.
I kto tu spoileruje?
Nie ja.
Dobra, dobra. Przejdźmy do ważniejszych spraw

W POSTACI
Jeśli chodzi o charaktery postaci, nie mam zbyt wielkich zastrzeżeń. Przemyślenia Susan są świetne - autor znakomicie przedstawił jej odczucia - kogoś oderwanego od swojego środowiska tak bardzo, jak się tylko da i próbującego się odnaleźć w nowym. To tym trudniejsze, gdyż musi borykać się z częściową amnezją dotyczącą Gallifrey - powinno jej to teoretycznie ułatwić sprawę, ale powoduje tylko, iż dziewczyna się tym zadręcza
Też kiedyś miałem amnezję - kiedy prokurator pytał o ten włam do jubilera w Otwocku. Naprawdę nie pamiętałem, że poszedłem tam z Bolem i Baranem!
Taak...John i Gillian też są fajnie zarysowani - mają wyraźne charaktery, swoje słabości i w ogóle...Jak na nastolatków przystało, czasem szybciej działają, niż myślą i nie są zbyt racjonalni, ale też szybciej od sceptycznych dorosłych akceptują zjawiska pozaziemskie, jakie spotykają.
A Doktor jest starą marudą, dokładnie jak w serialu. Ludzie nie są jeszcze dla niego ważniejsi, niż inne rasy i niechętnie im pomaga.

DODATKI 
Książka ta fajnie rozwija kilka aspektów związanych z życiem Władców Czasu - Gallifrey niejako oddzieloną od czasoprzestrzeni, zasady, jakie tam panują oraz rygor wpajany jej młodym mieszkańcom...Nie pasuje mi tylko częściowa amnezja, jaką mają Doktor i Susan po ucieczce.
Mało tam, że nie pasuje! Dziunia do tego boi się, że jeśli gallifreyskie gliny ich złapią, to tak im namieszają w baniakach, że zapomną o swoim pokrewieństwie! Co oni mają z tymi amnezjami?
No i nie pasuje to do późniejszego procesu Drugiego Doktora.

NIEIDEALNIE
Nie licząc tego galimatiasu z pamięcią, na dobrą sprawę jedyną wadą jest zakończenie akcji w stylu "Deus ex machina". Powinno też przeszkadzać ślimacze tempo akcji w pierwszej połowie, ale...nie przeszkadza :) Fajnie jest obserwować poczyniania Susan w normalnych, ziemskich aspektach życia. Na zagrożenie przychodzi czas potem.
Realia też są fajnie zachowane - działania kosmitów odczytywane są przez ludzi jako efekty zimnej wojny, która to przecież trwała w tamtych czasach.

JĘZYK
Językowo jest dobrze i niezbyt trudno. Czasami gdzieś tam pojawiają się zwroty ze slangu lat sześćdziesiątych, ale nie powinny stanowić problemu - nawet, jeśli nie znajdziecie ich w słowniku, wyłapiecie z kontekstu.
A skoro o tym mowa, na prokuratora nie działała odpowiedź "W jakim kontekście pan pyta?"
Nie? A to zaskoczenie. Podsumuj może całość recenzji.
Bardzo chętnie.

PODSUMOWANIE
Dobra, Internety, jest tak: książka powinna się Wam spodobać. Gdzieniegdzie autor się machnął, ale ogólnie dobrze mu wyszło. Nawet, jeśli nie wciągnie Was początek, spróbujcie chociaż od połowy, gdzie pojawia się wróg. Oraz krew i flaki.
Oj tam, przemocy nie ma znowu tak dużo. Ledwie kilka scen. Tak czy siak, polecamy.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA 

Na plus:                                                                                                 Do bani:
- Charaktery postaci                                                                           - Deus Ex Machina w finale
- Realia                                                                                               - Potknięcia z amnezjami
- Oryginalność
- Trochę o Gallifrey