sobota, 11 października 2014

Czas i Rani

Niniejszą historię recenzuję na prośbę Bessie, która napisała do mnie na Ask.fm.


TIME AND THE RANI
DOKTOR: Siódmy Doktor
TOWARZYSZE: Melanie Bush
WRÓG: Rani, Tetrapsi

NOWY POCZĄTEK
Po ataku na Tardis Doktora Rani wdziera się na pokład w towarzystwie służących jej potworów. Widzi tam regenerację mężczyzny w nowe, siódme już wcielenie i zabiera do swojego laboratorium, pozostawiając nieprzytomną Melanie. Jak się okaże, Doktor jest potrzebny Rani do naprawy pewnego urządzenia, ważnego dla jej planów. Tymczasem odzyskawszy przytomność panna Bush napotyka na przedstawiciela rasy Lakertian - jaszczurowatych humanoidów zniewolonych przez złą Władczynię Czasu...

RAZ, DWA, TRZY
Postaci to mocny punkt tej opowieści. Doktor przez sporo czasu jest pogrążony w częściowej amnezji, którą spowodowała Rani, ale kiedy już odzyskuje pamięć, potrafi sprytnie pokonać przeciwniczkę demonstrując pierwszy ślad późniejszej, manipulującej strony tego wcielenia. Melanie natomiast jak to Melanie, wpada w tarapaty, dużo krzyczy, ale potrafi dogadać się nawet z nieufnym kosmitą i pomóc Doktorowi. A jaka jest Rani? Znakomita i niebywale przebiegła. Nie zaspoileruję, ale pomysł, w jaki nabrała odurzonego Doktora by jej pomógł jest jednym z najcwańszych w historii DW, a jednocześnie nawet zabawnym. Cały jej plan też do najgorszych nie należy i doskonale wpisuje się w jej osobowość.

TECHNIKA
Pod względem technicznym jest przeciętnie. Lakertianie wyglądają fajnie, ale odrobinę zbyt ludzko, natomiast służalcy Rani, Tetrapsi przeciwnie - są trochę przekombinowani pod względem wyglądu. Za to pułapki Władczyni Czasu i związane z nimi eksplozje nie pozostawiają pola do zarzutów. Podobnie, jak wnętrza, bo plenery są zwyczajnie niezbyt oryginalne. Efekt regeneracji jest natomiast niezgorszy, choć z samym procesem wiąże się pewien problem, o którym opowiem za chwilę.

NIE WSZYSTKO ZŁOTO...
Jest to jedna z najbardziej znienawidzonych przez Whovian historii, ale dlaczego - nie mam pojęcia. Nie jestem w stanie znaleźć żadnych wad w fabule - wszystko jest spójne, toczy się w poprawnym, nie za szybkim i nie za wolnym tempie a dodatkowo zostało okraszone sporą dawką humoru - ot chociażby fantastyczna scena wybierania nowego kostiumu przez świeżo zregenerowanego Doktora. Właśnie, regeneracja. Ze względu na to, iż Colin Baker z hukiem wyleciał z obsady, historia ta rozpoczyna się właśnie od przemiany i wygląda to trochę tak, jakby nasz heros zregenerował od walnięcia głową w stół. Myślę, że nawet w takiej, jak związana z panem Bakerem sytuacji można to było zrobić fajniej.

SŁOWEM...
Polecam tę historię. Jest naprawdę fajna i ma dużo zalet. A jej hejterów zapraszam do wymieniania jej ewentualnych (bo nieistniejących, hehe) wad :)

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                    Do bani:
- Świetne postaci                                                          - Słabo rozwiązany problem z regeneracją
- Plan Rani
- Humor

1 komentarz:

  1. Taaaak, akcje poregeneracyjne i sztuczka Rani wykorzystująca amnezję, były nie do pobicia, tyle powiem :D

    Sama recenzja może trochę krótka, ale na temat :) Uwagę mam tylko taką malutką, że zmieniłabym "manipulującej", na tylko "manipulacyjnej" strony.

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)