niedziela, 12 października 2014

Jaskinie Androzani

Niniejszą historię recenzuję na prośbę Bessie, która napisała do mnie na Ask.fm.


THE CAVES OF ANDROZANI
DOKTOR: Piąty Doktor
TOWARZYSZE: Peri Brown
WRÓG: Sharaz Jek, Morgus

NA POCZĄTKU BYŁY...
Doktor i Peri przybywają na planetę Androzani Minor, gdzie znajdują interesujące ślady. Prowadzą one do pobliskich jaskiń pełnych dziwnej, kleistej substancji oraz broni. Nasi bohaterowie zostają po chwili pojmani przez grupę żołnierzy pracujących dla niejakiego Morgusa - niemoralnego bogacza i szefa grupy wydobywającej spectrox - trującą i niezwykle cenną substancję, która po odpowiedniej obróbce może wydłużyć ludzkie życie. W międzyczasie jednego z żołnierzy z głębszej części jaskini zabija dziwny potwór, a niedługo potem Morgus bierze Doktora i Peri za pomocników handlarzy bronią i skazuje na śmierć przez rozstrzelanie. Tymczasem sytuację obserwuje z ukrycia ktoś jeszcze...

POSTACI
Zanim zaczniemy omawiać bohaterów tej opowieści, jedna uwaga: poza Doktorem i Peri wszyscy są tu źli. Morgus dla zysku zabija, jego asystentce zależy tylko, by przejąć jego stanowisko, a najemnicy, w szczególności ich szef, lubują się w zastraszaniu i przemocy. Bynajmniej nie twierdzę, że to źle, iż te postaci takie są, czyni to jednak historię ogromnie ponurą, a nie każdemu coś takiego może przypaść do gustu. Tymczasem przechodząc do główniejszych postaci: Peri oczywiście jest damą w opałach no i obiektem westchnień jednego z głównych przeciwników Doktora, ale, co ważne, nie wątpi we Władcę Czasu ani go w żadnej sytuacji o nic nie obwinia, a to już dużo. A on sam? Otoczony przez osobników amoralnych reaguje nieco sarkastycznie, a generalnie nie ma okazji jakoś szczególnie błyszczeć wiedzą, a ważniejszy staje się jego talent dyplomaty, choć przeciwnicy są zaimpregnowani na sensowne argumenty.

TEN JEDEN
Nie wspomniałem jeszcze o Sharazie Jeku - to działający z ukrycia, zamaskowany konstruktor androidów i postać bardziej tragiczna, niż zła. Robił niegdyś interesy z Morgusem, ten jednak zdradził go przez co ów został na zawsze oszpecony i w pewnym stopniu oszalał.Czego teraz chce? Zemsty oraz (oczywiście...) Peri. Został napisany i zagrany koncertowo, widać, jak przeżycia wpędziły go w obłęd z którego momentami zdaje się być w stanie wyjść...by za chwilę rzucić się ponownie w odmęty ślepej furii. Również jego ostatnia scena to mały majstersztyk.

TECHNIKA
Technicznie nie mogę powiedzieć, by było źle. Lokalny potwór wygląda słabo, ale są z nim raptem dwie sceny. Wnętrza za to tchną autentycznością, bronie mają fajny efekt, a androidy Jeka też nie rażą wyglądem. Maska naszego wariata mogłaby być odrobinę mniej groteskowa i ograniczyć się do jednej barwy, ale dobrze pokazuje, z kim mamy do czynienia. Podobnie, jak jego prawdziwe, zniszczone oblicze. Dziwnie wypada końcowy efekt czegoś, czego nie zaspoileruję, ale fajnie zobaczyć i usłyszeć kilka osób z przeszłości Doktora

WADY
Wadę znalazłem jedną - pod koniec, gdy Doktor udaje się na poszukiwanie lekarstwa na truciznę, niemal cała jego droga i zdobycie pożądanej substancji...nie są pokazane! Oczywiście zamiast nich mamy kilka innych świetnych scen, ale odnoszę wrażenie, że miało być kapeczkę dłużej, ale materiał został przymusowo skrócony. Szkoda.

I JAK
Gorąco polecam tę historię. To mocny, trzymający w napięciu thriller science-fiction i zarazem DW w najlepszym wydaniu. Miodzio.

POKRÓTCE, CZYLI CZĘŚĆ STAŁA

Na plus:                                                                                                    Do bani:
- Świetne postaci                                                                                  - Chyba miało być dłużej...
- Mroczny klimat
- Większość efektów
- Wartka akcja

2 komentarze:

  1. Dzięki za obie recenzje :) Jeszcze dziś obejrzę obie historie. Bessie

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie no, Peri roztegowuje system X) Tyle wrogowie Doctora mają do roboty, a oczywiście ganiają za nią. Żeby się ożenić, jak mniemam, nie zjeść? Pewnie K9 też na nią leciał, tylko się nie przyznawał.

    Swoją drogą wydaje mi się to właśnie bardzo mało doctorowy odcinek, bardziej mi się z MacGyverem kojarzy :p

    Tylko, na miłość, nie bronie... Bronie to mają dziesięciolatki przechwalające się levelami :p Jak czytam, niby nie ma tu zakazu, ale taka sztuczna liczba mnoga brzmi okropnie. Broń ma fajny efekt brzmiałoby o wiele bardziej po polsku ;)

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)