wtorek, 30 czerwca 2015

Bardzo ważne pytanie!

Ludziska kochane, jutro zaczyna się lipiec. W związku z tym zaordynować chciałem nowy miesiąc tematyczny, niestety pomysły są dwa i nie wiem, który wybrać.


 
Pomysł I : Wielka wojna Dalekowo-Cybermańska

Istnieją sobie dwa cykle słuchowisk skupione wokół najbardziej ikonicznych wrogów Doktora, Daleków i Cybermanów. "The Dalek Empire" oraz "Cyberman". Mają po cztery części, toteż można by je parami zestawić, co dałoby cztery recenzje-pojedynki. A potem zobaczymy, która frakcja wygra więcej starć :)

Pomysł II: Epoki

Jeśli wybierzecie tę opcję, czekać Was będzie podróż po różnych epokach w historii Matki Ziemi - obiecać mogę m.in pojedynek piracki, w stylu dzikiego zachodu oraz spotkanie z Tudorami. To oczywiście nie wszystko, ale jedno miejsce pozwolę sobie zostawić w ramach niespodzianki :)


Ankiety nie ma po co robić, i tak się zlisi, jak zawsze, toteż piszcie w komentarzach co wolicie :)

wtorek, 23 czerwca 2015

Książka/Fanfiction: To dziwne uczucie

Witajcie. Na dziś, wraz z Kabanosem...
Strzałeczka, Internety!
...przygotowaliśmy recenzję wyjątkową, bowiem tyczącą się produktu nielicencjonowanego. Pierwszy i najpewniej ostatni raz.
Ano. Aczkolwiek ze względu na chociażby objętość owego nie ma powodu, by nie traktować bo poważnie. Oto więc...

TO DZIWNE UCZUCIE
DOKTOR: Ósmy Doktor
WRÓG: Płaczące Anioły, Dalekowie

Zanim jednak recenzja zacznie się na dobre: zdajemy sobie z Kabanosem sprawę, iż możemy zostać oskarżeni o brak obiektywizmu, wszak autorka omawianego dzieła nieraz wspomogła naszego bloga chociażby poprzez stworzenie cudnego loga, które zobaczyć możecie na górze strony, czy też kilku innych bajerów, toteż recenzję poprowadzi ktoś inny.
Tak jest! Serdecznie, w mordę jeża, witamy...
...profesora Charlesa Francisa Phenomenusa!





Cześć, chłopcy! Witam czytelników bloga, to dla mnie zaszczyt!
Cała przyjemność po naszej stronie, panie profesorze. Gotowy?
Jak nigdy! Do dzieła!

NA POCZĄTKU BYŁY POSĄGI
Historia ta zaczyna się jak rasowy horror, brrrrr! Mamy zwyczajną niańkę, jej podopiecznych oraz...dziwacznego anioła z, jak się kobitce wydaje, marmuru. Czy w takim razie już po sympatycznych Ziemianach? Czy opowieść otworzy efektowny zgon? Skądże, Doktor czuwa! Czuwa i ratuje towarzycho, a jak! Tylko, że coś jest kapeczkę nie w porządku. Znam to, tak samo miałem wtedy, gdy pokazałem moim protegowanym kosmiczny kokon a oni stwierdzili, że to zwyczajny arbuz jest. Ale wracając do tematu, to, co martwi naszego sympatycznego ufoka to pytanie: czemu Anioły zaatakowały akurat tych ludzi w tym miejscu i o tym czasie?


KTO I CO?
Postaci, chłopcy i dziewczęta, postaci! Ósmy Doktor, więc z najmniej spójną osobowością ze wszystkich z racji tego, że głównie pojawiał się w mediach pobocznego nurtu tu wyszedł dobrze. Ma swoją pulę zachowań, brak mu jakichś przeczących sobie postępowań czy odstępstw od charakteru, a więc najoczywistszych uchybień brak. Dalej mamy postaci Ziemian wplątanych w całą intrygę: dzieci to po prostu dzieci, o ile coś kosmicznego się z nimi nie dzieje zachowują się jak każde. Teraz dorośli: jak ojciec szkrabów, niejaki Mariusz, nie oszalał od wszystkiego, co go spotkało pozostanie chyba na zawsze tajemnicą autorki, ale dobrze, że nie oszalał. Miłe z niego chłopię, ofiarne, odważne i z dużą dozą samozaparcia. Dla kontrastu opiekunka dzieci, Zofia, to wredne, irytujące babsko chcące, żeby wszystko było prostsze. Kochana, pomyśl o nas! Gdyby nie przydarzyło ci się tyle skomplikowanych rzeczy, to nam dużo nudniej by się czytało! Kończąc akapit, napisałbym coś jeszcze o wrogach, ale przez większość czasu są to szeregowe i/lub bezmyślne jednostki, a gdy to się zmienia i zastępuje ich ktoś wyższej rangi, to...noooo powiedzmy, że trzeba by tu ujawnić tożsamość tego ktosia, a tego nie chcecie! Zwrot akcji roku!

PO CO I JAK?
Kto mi powie, co jest najważniejsze w dobrej historii? Fabuła, rzecz jasna! W omawianej powieści jest. Powiem więcej – jest dobra! Mamy tu, prawda, wspomnianą już wcześniej zagadkę, która z czasem coraz bardziej się komplikuje ze względu na popularnie zwane czaso-maso oraz dużo skomplikowanych kwestii technicznych. Tylko, że...w pewnym momencie zbytni nacisk kładzie się na to ostatnie – czytelnik chciałby już dostać wskazówkę odnośnie tego, co się wyprawia, a dostaje długie strony środka stylistycznego, który niewtajemniczeni nazywają technobełkotem. Jeśli jednak mogę coś czytelnikom doradzić, to nie poddawajcie się: po jakimś czasie akcja rusza z kopyta aż miło popatrzeć! Aż do stuprocentowo metafizycznego finału. No, może prawie stuprocentowo: ostatnie wersy z siłą młota pneumatycznego przypominają nam: to jest jednak fanfiction!

TECHNIKA UCHYBIENIA
Z góry przepraszam, serce mi krwawi, ale, jak mawiał Wasz były prezydent: nie chcem, ale muszem. Chodzi tu o drobnostki, ale jest ich dużo. Niepotrzebnie udziwniony spis treści. Trochę literówek z nagminnie powtarzanym Scaro (Skaro, autorko, Skaro!) i drobne błędy językowe. (Gallifrey → gallifreyski, nie gallifreyański! Dlaczego? Ponieważ analogicznie byłoby Ziemia → ziemski, a nie ziemiański. ) Fatalne tłumaczenie skrótu Tardis. Drobne błędy typu brak zasady „Wizerunek Anioła staje się Aniołem” (Pod koniec jest próba zrobienia z tym czegoś, jednak z jakiegoś powodu najwyraźniej porzucona) czy pomyłka odnośnie tożsamości Prezydenta Gallifrey, który wyrzucił z planety niejaką Rani – nie był to Rassilon. Tyle przynajmniej, że żadne z powyższych niedociągnięć nie generuje żadnego rodzaju fabularnych kłopotów. Natomiast na plus oceniam styl – w mało którym fanfictionie mamy na tyle bogate i zgrabne opisy chociażby.

CZAS
Z mojej strony to już chyba tyle. Będę się żegnał.
Dziękujemy bardzo, panie profesorze.
I ja dziękuję! Do usłyszenia!
Do usłyszenia. Zanim na dobre zakończymy: Kabanos, chcesz coś może dodać?
Jasne! Siadać i czytać tę historię, Internety! Nie wszystko może gra i buczy, ale warto poświęcić na nią chwiluńkę, bo w porównaniu z wieloma licencjonowanymi nie wypada tragicznie, a przeciwnie!
Dokładnie tak. Polecamy.