piątek, 28 lipca 2017

Słuchowisko: Dzień Vashty Nerady ("Klasyczne Doktory - Nowe Potwory II")

THE DAY OF VASHTA NERADA
DOKTOR: Ósmy Doktor
WYSTĘPUJE TAKŻE: Kardynał Ollistra
WRÓG: Vashta Nerada

Ściągnięty przez ratunkowy sygnał na kosmiczną stację-laboratorium, Ósmy Doktor odkrywa, iż zebrani tam ludzcy naukowcy na żołdzie gallifreyskiej karydnał Ollistry eksperymentują na pochwyconej chmarze Vashty Nerady. Ollistra pragnie, by stwory zostały tak zmodyfikowane, aby były w stanie wyczuć i skonsumować nie tylko mięcho, ale też i dalekanium, co zapewni zwycięstwo w Wojnie Czasu. Jednakże jako, iż pani kardynał jest odpowiednikiem Kojota Wilusia w Whoniversum, plan szybko idzie się paść – jeden z pracowników laboratorium chce dla zysku podprowadzić nieco „materiału”, co ma bardzo tragiczne konsekwencje…

„Dzień Vashty Nerady” jest czwartym i ostatnim segmentem drugiej antologii „Klasyczne Doktory – Nowe Potwory” i w pewnym sensie kontynuacją segmentu pierwszego (z Czwartym Doktorem) tegoż, ale nie wymaga jego znajomości. Historii można spokojnie posłuchać osobno. A jaka jest? Bardzo, bardzo fajna. Abyśmy się nie nudzili, dostajemy dwie nowe wariacje żarłocznych cieni – efekty pracy wspomnianych naukowców opłacanych przez Ollistrę. Jedna z nich to Vashta Nerada w rozmiarze XXL, a druga – te same potwory złożone nie z ciemności, a ze światła. Szczególnie te drugie wykorzystano niezwykle pomysłowo. Poza tym jest tu wszystko, czego można oczekiwać po przygodzie z tymi monstrami: klaustrofobiczne pomieszczenia, poczucie, że bohaterowie są zagrożeni właściwie zewsząd… Jest też cała masa drobnych wątków, które – mam nadzieję – zostaną kiedyś gdzieś rozwinięte. Na przykład tożsamość zleceniodawców chłystka, który doprowadził do katastrofy czy wątek chorej matki szlachetnej pani naukowiec.

W kwestii postaci to Ollistra i jej przyboczni są dokładnie tacy, jak być powinni: aroganccy, patrzący na przedstawicieli ludzkiej rasy z góry i za grosz nieufający Doktorowi. Choć pani kardynał usilnie próbuje namówić go do włączenia się w Wojnę Czasu, co kwituje on zdaniem będącym dla słuchaczy jakoby przepowiednią dotyczącą nadejścia Wojennego Doktora. Niezgorsza jest też wspominana pani naukowiec, która jednak ma pecha być podwładną Ollistry, co poniekąd zaraża ją „wilusiowatością”. Ale od czego jest Doktor? Z samym naszym herosem mam tutaj natomiast pewien problem: z jednej strony jest tak genialnie ironiczny, jak jeszcze nigdy. Trzy czwarte jego wypowiedzi to jakiś inteligentny, acz wredny przytyk. Jest to świetne, ale… jakieś takie nie w stylu Ósmego Doktora, nie uważacie?

Strona techniczna jest strzałem w dziesiątkę. Jeden, jedyny, nie do końca humanoidalny osobnik brzmi w pełni zrozumiale, Władcy Czasu nawet w głosach mają wspomnianą pogardę, a efekty pożywiania się, że tak to dowcipnie ujmę, naszych cieni powodują ciary. Paul McGann jako Doktor to oczywiście klasa sama w sobie i o tym nikogo przekonywać (mam nadzieję) nie trzeba. Naukowcy może brzmią odrobinkę za młodo, ale tylko odrobinkę, nie ma się do czego przyczepić.

Czy całość ma jakieś wady? Tak. Po pierwsze naprawdę chciałoby się więcej, słuchowisko to jest bardzo krótkie. Wiem, to tylko jeden segment, ale bawiłbym się dużo lepiej, gdyby ukazało się w zwyczajnym, miesięcznym cyklu i trwało około dwóch godzin. Trwa niespełna połowę tego czasu. Problemem też jest przewidywalność – już pod koniec można bez pudła zgadnąć, co powiedzą postaci drugoplanowe, i jak każda z nich skończy.

Z całej, wcale niekiepskiej, antologii „Klasyczne Doktory – Nowe Potwory II” to słuchowisko zdecydowanie jest najlepsze. Gorąco je polecam nie tylko miłośnikom Ósmego Doktora.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)