sobota, 26 sierpnia 2017

Top Siedem najbardziej odjechanych konceptów ze świata Doktora

Cześć. Po ogromnym sukcesie Top7 twórców nabrałem dzikiej ochoty na kolejną listę. Pewnie to jak zwykle tylko ja, ale czasami bywa tak, iż nawet, gdy jakieś dzieło nie jest za dobre, zachwycamy się pojedynczym jego konceptem. Oto przed Wami Top7 najbardziej odjechanych konceptów ze świata Doktora!

Zasada w zasadzie ( ;) ) jedna: tylko media, gdzie Doktor występuje bazowo. W przeciwnym rodzaju dzieła o np dawnych towarzyszach naszego herosa bez jego udziału zajęłyby całą listę ;) Ale do rzeczy:

Miejsce siódme: Kromoni (Słuchowisko „The Creed of Kromon”)

Zaczynamy od rasy, którą napotkał w jednym ze słuchowisk Ósmy Doktor. Czym są Kromoni? To ludzkiej wielkości, obdarzone telepatyczną więzią robale przypominające termity, których całe społeczeństwo… to korporacja! Nie zalewam, korporacja. Nie jakiś rój w rodzaju pszczelego, czy czegoś w tym guście, korporacja na iście ludzkich zasadach. Sam pomysł na nich nie dorównuje może kolejnym z tej listy, ale jednak sam w sobie jest naprawdę oryginalny.


Miejsce szóste: Świadoma czarna dziura ze słuchowiska "1963: The Space Race"
Świadome obiekty astronomiczne fruwające sobie po kosmosie już gdzieniegdzie się pojawiały w popkulturze, ale czy gdziekolwiek poza DW świadoma czarna dziura przeszczepiała ludzkie struny głosowe oraz mózg… Łajce? Tak, tej Łajce, pierwszemu pchlarzowi i w ogóle pierwszemu żywemu stworzeniu na orbicie. To chyba wystarczy za rekomendację ;)


Miejsce piąte: Czerwone krwinki z komiksu „Culture Shock"
Recenzowałem kiedyś ten komiks (http://recenzje-dw-classic.blogspot.com/2014/07/komiks-szok-kulturowy.html) aczkolwiek gwoli ścisłości: coś wysyła w eter telepatyczną prośbę o pomoc, która dociera do Doktora. Tym czyś okazują się… czerwone krwinki w ciele małego dinozaura umierającego na zakażenie! Krwinki owe nie tylko mają telepatyczne właściwości, ale i świadomość. Takie rzeczy to tylko w DW ;)


Miejsce czwarte: Odcinek „Heaven Sent”
Tylko Doktor i potwór w pustym zamczysku, i tak przez prawie godzinę. Czy to się mogło udać? Nie tylko mogło, zrobiło niesamowitą furorę, efekt został przez wielu okrzyknięty najlepszym odcinkiem ever, a Peter Capaldi podobno prawie się wykończył podczas zdjęć do tegoż ;) No po prostu drugiego takiego odcinka nie było i chyba lepiej, by nie próbowano tego ponownie. Raz się udało i styknie. Może Was dziwić, że zaledwie czwarte miejsce, ale patrzcie, co jest na kolejnych ;)



PODIUM


Miejsce trzecie: Świat dźwięków ze słuchowiska „Scherzo”
Wyglądający na pusty, świat, w którym tak naprawdę wszyściuchno stworzone jest z dźwięków. Czy trzeba coś jeszcze w ogóle dodawać? ;) Trzeba: Ma posiadającego niezwykłe właściwości mieszkańca, którego oczywiście spotyka Doktor. Samego słuchowiska fanem nie jestem, ale niewątpliwie pomysł był świetny i doktorowo-szalony zarazem.


Miejsce drugie: Wszystko, co napotyka Chalrey Pollard w słuchowisku „Zagreus”
O boziu, gdyby chcieć wymieniać wszystkie rzeczy z tego słuchowiska, to zabrakłoby miejsca na cokolwiek innego na liście. Tu macie moją recenzję (https://recenzje-dw-classic.blogspot.com/2014/09/suchowisko-zagreus.html) a tymczasem: już na początku Charley widzi swoją matkę zamieniającą się w zająca, potem kot Schrodingera i Doktor zamieniają się miejscami w eksperymencie dotyczącym tego pierwszego, jest też wojna nakręcanych, zabawkowych zwierzątek z, także mechanicznymi, ludźmi… Dużo by jeszcze można wymieniać, sami chyba widzicie, czemu właśnie to zajmuje drugie miejsce.


A teraz już to, na co czekaliście.

Pierwsze miejsce: Regeneracja
Oczywiście, że tak. Temu konceptowi whoniversum zawdzięcza długowieczność. Ta niesamowita pochodna reinkarnacji, onegdaj mająca być funkcją Tardisa i pozwolić serialowi poistnieć sobie troszkę dłużej sprawiła, że dzisiaj cieszymy się bardzo bogatym uniwersum Doktora. Uniwersum, w którym wszystkie te wyżej wymienione dziwactwa mogły się pojawić.

5 komentarzy:

  1. Mam dziwne wrażenie, że słuchałeś innego "Scherzo" niż ja, bo tam nie chodziło o świat zbudowany z dźwięków, tylko o dostosowywanie się zmysłów Doktora i Charlie do obcego im wszechświata. Pomijam już plot twist z końcówki historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może i coś pomyliłem, nie twierdzę, że nie, aczkolwiek pamiętam, że o rzeczonym "Scherzo" rozmawiałem parę lat temu, świeżo po wysłuchaniu, z osobami, które też słuchały i nikogo nie dziwiły moje słowa. Czyli chyba moja interpretacja mieści się w tym, co ogólnie rzecz biorąc wynika z treści ;)

      Usuń
  2. Piękne zestawienie, piękne! Dobrze, że Moffat tylko tak sobie przebiegł przez środek (No po prostu drugiego takiego odcinka nie było i chyba lepiej, by nie próbowano tego ponownie - no żebyś wiedział XD ), a tymczasem zostało miejsca na dużo ciekawsze, a przede wszystkim poza serialowe pomysły! I jakie zakończenie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chodziło mi... "Heaven Sent" to bezsprzecznie jeden z najlepszych odcinków w historii serialu, ale raz, że był wielkim ryzykiem, a dwa Capaldziak o mało co nie pojechał prosto z planu na OIOM ;)

      Usuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)