czwartek, 5 października 2017

Pięć lat istnienia tego wesołego blogaska :)

Siemanko. Trudno uwierzyć, że to już pięć lat, co? Pięć lat temu pod wpływem impulsu założyłem tego doktorowego blogaska, początkowo tylko z reckami klasycznych przygód. Liczbę czytelników i komentarzy można było policzyć na palcach jednej ręki, za to zbędnych przecinków znalazłoby się na kopy. Po latach serial się zmienił, ja zacząłem recenzować wszystkie możliwe doktorowe produkty, nie tylko telewizyjne, poprawiłem interpunkcję… i nadal mogę policzyć czytelników na palcach jednej ręki ;) To, co miałem na dziś stworzyć w założeniu miało być dużo bardziej ambitne, niestety z racji problemów, z jakimi się obecnie borykam, musiałem zrewidować mocno plany. Ale do meritum: Doktor lubi nie tylko przeszłość ale i przyszłość, prawda? Oto przed Wami Przyszłościowy Alfabet Tegoż Bloga. W alfabetycznej kolejności rzeczy, które mam nadzieję kiedyś zrecenzować :) Uwaga techniczna: znane mi produkcje z tytułami na „X” lub „O” już recenzowałem, zmuszony jestem pominąć te litery.

A – Atom Bomb Blues (Siódmy Doktor)
Ta książka, gdzie Siódmy Doktor udaje naukowca zajmującego się rozszczepianiem atomów aby powstrzymać tajemniczą siłę przed zmianą historii. A odurzona Ace mimowolnie doprowadza porywaczy do piany mówiąc prawdę i tylko prawdę.

B – Bullet Time (Siódmy Doktor)
Ta urocza książka z Doktorem robiącym dziwne interesy z mafią i wyrzuceniem przez mafioza Sary Jane Smith z lecącego samolotu ;)

C – Creed of Kromon, The (Ósmy Doktor)
To słuchowisko o rasie termitów wielkości człowieka, których cała kultura to wielka korporacja. A, i chcą uczynić towarzyszkę Doktora, Charley, swoją królową.

D – Doctormania (Dziewiąty Doktor)
Ten komiks, gdzie Slitheenka udaje Doktora i trzepie na tym udawaniu kokosy. Dowód, że dobry scenarzysta nawet coś takiego, jak Slitheeni jest w stanie wykorzystać w fajny sposób.

E – Engines of War (Wojenny Doktor)
Ta książka będąca pierwszym występem Wojennego Doktora w rozszerzonym uniwersum. I oczywiście jej motywem przewodnim jest „Don’t mention the War”. Ale przynajmniej towarzyszka Doktora jest spoczko.

F – Fear, The (Czwarty Doktor)
Ta krótka nowelka, która ustanawia nową definicję słowa „psychodeliczny”. Doktor spada w nicość, jest jedzony żywcem i wiele, wiele innych atrakcji. Finał może nie jest mega-zaskakujący, ale i tak ciekawy.

G – Ground Zero (Siódmy Doktor)
Ten diablo ładnie narysowany i diablo smutno się kończący komiks, gdzie tajemnicza organizacja porywa kilka towarzyszek Doktora. Kolejna cegiełka do mojej dzikiej teorii „Ace to Lyman świata Doktora” :D

H – Highlanders, The (Drugi Doktor)
Ta telewizyjna historia, która w całości zaginęła, więc pozostaje nowelizacja :) Ostatnia aż do ery Piątego Doktora przygoda bez innych, niż Doktor i spółka ufoków i pierwsza, gdzie pojawia się Jamie.

I - I, Davros (Davros)
To słuchowisko o dzieciństwie i młodości Davrosa, które jest fabularnie wyborne, ale technicznie leży i kwiczy jak nic innego. A Dalekowie wytaczają swemu twórcy proces, bo tak ;)

J – Judgement of Isskar, The (Piąty Doktor)
To słuchowisko, gdzie Doktor w towarzystwie istoty zwanej Amy (nie mylić z Amy Pond!) musi raz jeszcze wyruszyć na misję skompletowania Klucza do Czasu… a słuchacz musi się zmierzyć z najgorszym dziadostwem, jakie kiedykolwiek wyprodukowało Big Finish :(

K – Kinda (Piąty Doktor)
Ta telewizyjna przygoda, gdzie nawet Adrica da się znieść, a pomniejsze czarne charaktery są grane tak fatalnie, że aż świetnie. Główny zły natomiast zabiera Tegan w pewnego rodzaju podróż żywo przypominającą narkotyczną ;)

L – Lie of the Land, The (Dwunasty Doktor)
Finał telewizyjnej Trylogii Mnichów, z wyraźną tendencją spadkową od fantastycznej pierwszej części do właśnie trzeciej będącej gdzieś w okolicy poziomu ery Russela T Daviesa. PO CHOLERĘ UDAWAĆ REGENERACJĘ PRZED OSOBĄ, KTÓRA NIE WIE O TYM PROCESIE??? Ale chociaż Nardole jest...

M - Mission to Magnus (Szósty Doktor)
Ta zabawna historia (jest wersja słuchowiskowa i książkowa) o wojnie płci… którą kompletnie położyło wrzucenie do niej bez sensu Lodowych Wojowników.

N – Nightdreamers (Trzeci Doktor)
Ta książka oparta na pomyśle, którego mocno zmodyfikowaną wersję wykorzystano w odcinku „Kill the Moon”. Doktor i Jo trafiają na zaludniony księżyc odległej planety, na którym grawitacja odstawia hopki. Ażeby pomóc tubylcom, muszą skontaktować się z posiadającym telepatyczne zdolności… robalem zwanym Norebo.

P – Patient Zero (Szósty Doktor)
To słuchowisko, gdzie Charley Pollard (Wreszcie, psiakrew, wreszcie!) chce powiedzieć Doktorowi prawdę o swojej przeszłości (z ósmym jego wcieleniem…) ale zapada na dziwną chorobę. A nasz heros ma inne problemy, głównie takie wołające „Exterminate”.

Q – Quinnis (Pierwszy Doktor)
To słuchowisko z cyklu „Companion Chronicles” z Susan jako narratorką i akcją przed pierwszym odcinkiem serialu. Tutaj Doktor musi wywołać deszcz. Kaczor Donald też swego czasu próbował.

R – Real Time (Szósty Doktor)
To alternatywne słuchowisko z Cybermanami jako wrogami, szczególnie polecane dla znających postać towarzyszki Evelyn i nielubiących tego, jak zakończył się jej wątek. Niestety, z otwartym na wieki zakończeniem :(

S – Side of the Angels (Ósmy Doktor)
Ten przedostatni segment serii „Koalicja Zagłady”, gdzie Doktor musi stawić czoła nie tylko złowrogiemu Jedenastce, ale też Mnichowi i kardynał Ollistrze z jej iście anielskim planem. Wada: ten segment kompletnie przyćmił następujący po nim finał całej sagi.

T - The Blood Cell (Dwunasty Doktor)
Ta książka, która jest „Prison Breakiem”, „Skazanymi na Shawshank” i jeszcze kilkoma innymi więziennymi opowiastkami w doktorowym wydaniu. Nasz heros daje się zamknąć do kosmicznego pudła rządzonego przez tyrana, który ma chrapkę na Clarę odwiedzającą więźnia.

U – UNIT: Silenced (Kate Steward, Osgood)
Ta antologia słuchowisk, gdzie UNIT staje do konfrontacji z Ciszowcami. Nasi dzielni wojacy nie mają, niestety, zbytnich szans zważywszy, że dowodzi nimi taka idiotka, jak Kate. Ale chociaż klimat jest fajny...

V – Vincent and the Doctor (Jedenasty Doktor)
Ta wyjątkowa pod wieloma względami telewizyjna historia, gdzie przechodzimy od ganiania gigantycznego, uzbrojonego w kamuflaż kurczaka z kosmosu do dramatu życia wspaniałego artysty. Zakończenie odcinka to jedna z najlepszych rzeczy, które wyszły spod szyldu DW.

W – [The Metahphysical Engine or] What Quill Did (Panna Quill)
Nie czepiajcie się sztuczki z tytułem, co? :D Ten epizod spin-offa „Class” jest w mojej opinii najlepszy. Panna Quill desperacko chce uwolnić się od pasożyta umieszczonego za karę w jej mózgu, w czym zgadzają się jej pomóc tajemniczy Nadzorcy. W tym celu wyrusza ona w niebezpieczną podróż przy użyciu machiny mniej praktycznej, ale wizualnie fajniejszej, niż Tardis

Y - Year of Intelligent Tigers, The (Ósmy Doktor)
Ta książka, której to antagoniści są tak bezsensowni, że aż świetni. Tygrysy, które naprawdę są jaszczurami. Których to pokolenia są na przemian mądre, głupie, mądre, głupie… Tylko w świecie Doktora

Z – Zygon Who Fell to Earth, The (Ósmy Doktor)
To słuchowisko, w którym ciotka towarzyszki Doktora, Lucie, okazuje się być żoną Zygona… a to wcale nie jest największy numer, jak wycina słuchaczom ta produkcja.


I to byłoby na tyle, dzięki, że byliście ze mną te pięć latek. Dajcie znać, co z tej listy spodobało się Wam najbardziej, ergo co chcecie zobaczyć zrecenzowane w pierwszej kolejności :)

3 komentarze:

  1. "a słuchacz musi się zmierzyć z najgorszym dziadostwem, jakie kiedykolwiek wyprodukowało Big Finish"

    Cóż, widać mocno różnimy się gustami, ja się bardzo dobrze bawiłem słuchając całej trylogii "Key 2 Time", a późniejsze "Graceless" to mój ulubiony spin-off.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki za komentarz. Różnice w gustach to piękna rzecz, bez nich byłoby nudno. :-)

      Usuń
  2. "A Dalekowie wytaczają swemu twórcy proces, bo tak ;)" - o ludu, w pierwszek chwili pomyślałam, że scenarzyście XD

    "Tutaj Doktor musi wywołać deszcz. Kaczor Donald też swego czasu próbował." - ómarłeś mnie.

    Oooo, planujesz robić Vincent and the Doctor? Super! Ta końcówka... Rzeczywiście. To jest jedna z rzeczy, którą czasami dla frajdy sobie odtwarzam w myślach ^^

    "a słuchacz musi się zmierzyć z najgorszym dziadostwem, jakie kiedykolwiek wyprodukowało Big Finish" - mmm, takie zapowiedzi to ja lubię X)

    I ten pasożyt pod W brzmi super...

    Wszystko tu jest takie, że aż chce się kliknąć i czytać! Genialny pomysł! Naprawdę super kompozycja na rocznicę!

    OdpowiedzUsuń

Podobało Ci się? Masz jakieś uwagi? Poświęć chwilkę na skomentowanie mojej radosnej twórczości :)